Pragniemy czuć się dobrze. Jeśli coś sprawia przyjemność, chcemy tego więcej i więcej. Tak działa w naszych mózgach system nagrody.

Mózgowy układ nagrody został odkryty przypadkiem w 1954 roku. Olds i Milner prowadzili badania nad tworem siatkowatym. Do jednego z najważniejszych odkryć ówczesnej neurobiologii doprowadziła pomyłka badaczy. Badając twór siatkowaty ssaków laboratoryjnych, przypadkiem pobudzili elektrodą jedną z dróg dopaminowych. To miejsce w mózgu odpowiada za kontrolę zachowań motywacyjnych związanych z działaniem zewnętrznych bodźców wzmacniających. 

Dowiedziono, że dopamina jest zaangażowana w działanie tzw. systemu nagrody, a aktywność neuronów dopaminowych wzrasta w czasie oczekiwania na czynności sprawiające człowiekowi przyjemność, takie jak rozrywka, zakupy, jedzenie oraz wiele jeszcze innych atrakcyjnych sytuacji.

Prawidłowe wydzielanie się dopaminy jest ważne, dzięki niemu powtarzamy czynności niezbędne dla dobrego funkcjonowania a nawet przeżycia. Problem zaczyna się wtedy, gdy dopamina wydzielana jest w tak dużych, że wręcz niemożliwych do opanowania przez organizm ilościach. Wtedy chęć powtórzenia czynności, którą nasz mózg czyta jako bardzo przyjemną, staje się nie do opanowania.

Oto przykłady czynności, na które nasz mózg reaguje wyrzutem dopaminy:

Smaczny obiad odpowiada za zwiększenie o 50% wzrost wydzielania się dopaminy, zapalenie papierosa z nikotyną lub wypicie alkoholu zwiększa to wydzielanie już o ponad 200%, a amfetamina będąca narkotycznym środkiem pobudzającym aż o 1000%!

Te sytuacje, poza smacznym obiadem, dotyczą raczej świata dorosłych.

Gdzie czyhają superstymulanty na małe dzieci?

Warto przyjrzeć się, jakie bajki, filmy lub gry są oglądane przez nasze dzieci. Pełne przemocy gry i filmy dla najmłodszych stają się coraz bardziej głośne i pełne szybkich, drastycznych scen. To podwyższa poziom pobudzenia emocjonalnego. Wyższe pobudzenie zużywa mnóstwo energii i organizm domaga się szybkiej dostawy mocniejszych bodźców, by pozostać na wysokim poziomie dopaminy. Popada się w błędne koło.

Medialne produkty kierowane do dzieci są poprzedzone badaniami grupy docelowej, tak by można było trafić w czuły punkt młodego odbiorcy. Bada się reakcję skórno-galwaniczną, EKG, obrazowanie mózgu rezonansem magnetycznym po to, by produkt: gra, film mógł nieść taką stymulację układu nerwowego, by odbiorca chciał kolejnego odcinka, kolejnego poziomu, kolejnej wersji.

Nie jest przypadkiem obecność śmieciowego jedzenia w pobliżu miejsc, w których znajdują się pożeracze energii: kina, pokoje dziecinne, w których stale dostępny jest telewizor i gry elektroniczne.

Śmieciowe jedzenie jest tak opracowane pod względem kompozycji smaków, kolorów, faktury, że można je określić jako hipersmaczne. Wywołuje uczucie przyjemności i uruchamia system nagrody. Recepturę takiego jedzenia tworzy się przez mieszankę odpowiednich cukrów, tłuszczy, soli i sztucznych podbijaczy smaku i zapachu, które są generatorami opioidów. Jednocześnie nie niosą ze sobą wartości odżywczych dla organizmu. Kumulacja niezdrowych i jednocześnie przyjemnościowych składników powoduje, że dziecko po takiej diecie najprawdopodobniej odrzuci inne jedzenie jako niesmaczne, nie dość przyjemne. Uwalniana dopamina podczas śmieciowego jedzenia gwarantuje wierność klientów producentom takiej żywności.

Chipsy, obecne w wielu domach, niosą zagrożenie w postaci dodatkowego mechanizmu, który uruchomiany jest w mózgu. Podwzgórze reaguje na podwyższony poziom soli w organizmie i uruchamia mechanizmy do wypłukania jej. U małych dzieci dochodzi niekiedy do odwodnienia organizmu i utraty cennych pierwiastków potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania młodego mózgu oraz innych organów.

Kiedy dziecko jest w stanie wyczerpania lub lęku poszukuje substancji, przeżyć, które szybko poprawią jego nastrój i stan energii. Jeśli doświadczyło poprawy przy użyciu śmieciowego jedzenia i niektórych filmów, bajek i gier, w pierwszym odruchu będzie chciało sięgnąć po takie rozwiązanie. Im dłużej dziecko nie styka się z fast foodem, niezdrową, przetworzoną żywnością, grami i bajkami pełnymi przemocy, tym większa szansa, że jego naturalny mechanizm radzenia sobie ze stresem będzie funkcjonował prawidłowo.

Mechanizm ten polega na odczytywaniu informacji płynących z ciała dziecka i z jego otoczenia. Tej uważności dziecko powinno być nauczone przez swoich rodziców. Jest to podstawa samoregulacji, z której wynika umiejętność radzenia sobie z impulsami. Najpierw rodzice sami uważnie obserwują reakcje dziecka i rozumieją informacje jakie płyną z tego doświadczenia. Następnie uczą swoje dziecko, by samodzielnie potrafiło odczytywać sygnały płynące z wnętrza, nazywać je oraz podejmować racjonalne działania. Ta świadomość jest kluczowa, by nie popadać w pętlę opioidowo-dopaminową.

Eksperci neuronauki oraz specjaliści od zdrowia publicznego są świadomi niszczących skutków super stymulatorów zawartych w jedzeniu, czy w produktach medialnych. Problem polega na tym, że utrzymujący się szczyt dopaminowy w układzie nerwowym, zakłóca naturalną kontrolę nad autonomicznym układem nerwowym. Zaburza naturalne sygnały z mózgu o potrzebie odpoczynku i regeneracji. Dlatego dziecko nie może oderwać się od gry, bajek, filmów, śmieciowego jedzenia. Młody organizm wpada nie tylko w pętlę opioidowo-dopaminową ale również wytraca swoją energię, potrzebną do wyrwania się z tego błędnego koła.

Nie wszystkie dzieci są tak samo podatne na działanie superstymulantów. Istnieje ryzyko, że część z nich może popaść w mechanizm, który obserwuje się u osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków.

źrodło:

Udostępnij:

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *