Mali i duzi odkrywcy bawią się w Questy

Quest to edukacyjna zabawa terenowa, która łączy naukę zabawę i radość okrywania.

W 2008 roku Steven Glazer zaprezentował w Polsce swoją koncepcję zabawy terenowej Valley Quest. Spotkała się z dobrym przyjęciem i od tamtej pory systematycznie rozrasta się sieć tras questingowych w naszym kraju. Jest ich kilkaset.

Niektóre firmy turystyczne wprowadziły tę zabawę do programów zwiększając atrakcyjność swojej oferty. W szczególności aktywni działacze z miejscowości interesujących pod względem przyrodniczym geograficznym czy historycznym przygotowują trasy promujące swoje dobra, ściągając do siebie turystów i osoby lubiące zabawy przygodowe.

Zabawę można przeprowadzić w dowolnej chwili. Celem zabawy jest odnalezienie skarbu. Nie są potrzebne znakowania terenu takie jak w podchodach czy grach miejskich.

Trasa Questu jest określona w specjalnie do tego przygotowanej aplikacji lub można dostać gotową ulotkę z trasą w wybranych punktach turystycznych.

Trasę można pokonywać pieszo lub rowerem a także inny środkiem transportu, zazwyczaj typowym dla danego regionu.

Wskazówki prowadzące do skarbu są najczęściej wierszowane i dają okazję do poznania ciekawostek związanych z pokonywaną trasą.

Na wytrwałych poszukiwaczy czeka skarb ukryty w tak zwanym pojemniku finałowym. Jest nim pamiątkowa pieczęć i wpis do księgi odkrywców.

Questy są atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu z rodziną lub przyjaciółmi. Wszystkim uczestnikom dostarczają wielu pozytywnych wrażeń a nawet dreszczyku emocji. Wspólne przeżywanie przygody cementuje dobre relacje. Jest też okazją na doświadczanie swoich emocji i przekraczania własnych barier fizycznych i psychicznych. To sprzyja autorefleksji potrzebnej do dalszego rozwoju młodszym i starszym uczestnikom wyprawy.

Questy dają okazję na zdobycie dodatkowej interesującej wiedzy o nowych obiektach lub zdarzeniach. Edukacja w warunkach przygodowych, a więc z udziałem emocji i przez działanie daje najlepsze efekty. Warto dać szansę dzieciom doświadczyć, że nauka, przyswajanie wiedzy mogą być atrakcyjne i przyjemne.

Źródło:

Ewa Palamer-Kabacińska; Agnieszka Leśny; Eduacja przygodą; Warszawa 2020

https://questy.org.pl/

Zabawy na świeżym powietrzu jako outdoorowe sytuacje edukacyjne

Swobodna zabawa na świeżym powietrzu pozornie wygląda na mało wartościową dla rozwoju dziecka.

Nic bardziej mylnego!

Zabawy na łonie natury pozwalają na bezpośrednią jej obserwację. Podglądając rośliny i zwierzęta dzieci potrafią lepiej się koncentrować. Są bardziej skłonne do współpracy z dorosłym, który odkrywa przed nimi przyrodnicze ciekawostki. To rozwija ich ciekawość świata. Trenują kreatywne myślenie. Zwiększa się ich wiara we własne możliwości. Stają się bardziej zaradne i samodzielne. Odczuwają radość i satysfakcję, bo same coś odkryły i zbadały. Wzrasta ich poczucie wartości i odpowiedzialności.

Zabawy outdorowe sprzyjają sprawności fizycznej, odporności i radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami. Mają wielkie znaczenie w profilaktyce chorób cywilizacyjnych. Szczególnej wartości nabierają w sytuacji długo trwającej izolacji społecznej wynikającej z obecnej pandemii.

Rozwijanie zainteresowań przyrodą, ekologią, fizyką i innymi pokrewnymi dziedzinami jest wartością dodaną. Jakże bardzo procentującą na etapie nauki szkolnej.

Podrzucam kilka aktywności, które można zrealizować w formie zabawy-eksperymentu z dziećmi w różnym wieku.

  • „Moje drzewo”

Organizujcie spacery do wybranego przez siebie drzewa we wszystkich porach roku i w czasie różnej pogody. Obserwujcie jedno konkretne drzewo. Jak zmienia się w ciągu roku? Jacy mieszkańcy pojawiają się na jego różnych częściach? Skorzystajcie z lornetki i lupy. Warto nagrać lub sfotografować zmiany.

  • „Dlaczego rzep się czepia?”

Podczas spaceru zbierzcie kilka rzepów. W domu urządźcie sobie małe dochodzenia w sprawie „czepialstwa” rzepa. Pod lupą obejrzyjcie dokładnie jak wygląda pojedyncza część kwiatostanu łopianu większego. Następnie również pod lupą obejrzyjcie, jak wygląda rzep, np. przy bucie. Warto opowiedzieć dziecku czym jest bionika.

  • „Co robią dżdżownice?”

Z doświadczenia wiem, że maluchy fascynują się dżdżownicami. Możecie wykonać eksperyment, który pomoże zrozumieć jak funkcjonują te niezwykłe zwierzęta.

Wypełnijcie słój na przemian warstwą czarnej ziemi i jasnego piasku. Każdą warstwę mocno dociśnijcie. Skropcie wodą i podczas całego eksperymentu dbajcie, żeby nie doszło do wyschnięcia gleby. Do tak przygotowanego słoja włóżcie kilka dżdżownic i przykryjcie je liściem sałaty. Otwór zabezpieczcie gazą przymocowaną do naczynia gumką. Boki słoja owińcie gazetą.

Codziennie oglądajcie, odsłaniając boki słoja, jak zmienia się układ warstw gleby. Zebra z piasku i czarnoziemu będzie zanikać. Pewnego dnia ziemia będzie całkowicie wymieszana z piskiem. Warto zadać dziecku pytanie: Co stało się podczas eksperymentu?

Na koniec delikatnie wysypcie zawartość słoja do ogródka, zwracając dżdżownicom wolność. Zwróćcie uwagę, że konsystencja gleby jest zupełnie inna niż na początku. Dlaczego tak się stało? Czy dżdżownice są pożyteczne?

Pytań może zrodzić się wiele. Na każde trzeba odpowiedzieć wyczerpująco, czyli stosownie do wieku dziecka.

Pomysły na zabawy outdorowe zazwyczaj rodzą się na poczekaniu. Trzeba tylko uważnie obserwować otaczającą nas naturę.

Życzę kreatywnych pomysłów i niezapomnianych wrażeń.

Opowiedzcie o swoich ciekawych eksperymentach w komentarzu. 🙂

Źródło: http://www.bc.ore.edu.pl/Content/1070/PRZYR_10_1.pdf

Jak wykorzystać kasztany, żołędzie, orzechy i szyszki do zabaw edukacyjnych?

Spacery o tej porze roku możemy uatrakcyjnić zbieraniem jesiennych skarbów. Dla małego dziecka takimi skarbami będą kasztany, żołędzie, szyszki, orzechy.

Jeśli chcecie nazbierać takich darów natury musicie wybrać się do parku, lasu lub sadu. Taka wyprawa będzie wspaniałą przygodą, kontaktem z przyrodą oraz czasem spędzonym z najbliższymi na łonie natury. Warto zaplanować taki wypad i przygotować sobie odpowiednie pojemniki na zbiory.

Zakładamy, że wyprawa lub seria wypraw udały się znakomicie. Jesteście posiadaczami pokaźnych zbiorów wyżej wymienionych skarbów jesieni. Zastanawiacie się, co z nimi zrobić?

Zebrany materiał przyrodniczy może być wykorzystany do wielu zabaw edukacyjnych.

Poza wiedzą przyrodniczą dziecko ma okazję do doświadczeń sensorycznych.

Można pobudzać zmysł powonienia poprzez wąchanie szyszek, zwłaszcza mokrych, kasztanów, orzechów, kremu orzechowego.

Wrażenia smakowe można uzyskać próbując jadalnych kasztanów i różnych gatunków orzechów.

Uwaga: Dzieci uczulone na orzechy nie mogą robić tych eksperymentów.

Zmysł słuchu stymulujemy postukiwaniem i szuraniem materiałem przyrodniczym o podłogę, blat stołu, o siebie.

Pocieranie szyszką o szyszkę oraz potrząsanie pojemnikami wypełnionymi różnymi wariantami jesiennych zbiorów da swoiste wrażenia dźwiękowe.

Dotyk możemy stymulować masażami, opukiwaniem, pocieraniem różnych części ciała orzechami kasztanami czy żołędziami.

Próba naciskania i miażdżenia ich będzie równie wartościowym ćwiczeniem sensorycznym.

Spróbujcie wykonać ścieżkę sensoryczną z zebranego materiału.

Zabawy materiałem przyrodniczym sprzyjają doskonaleniu motoryki dużej.

Z zebranych elementów zorganizujcie tor przeszkód, który trzeba przejść, przeskoczyć lub przeczołgać się między przeszkodami.

Rzuty do celu kasztanami, orzechami i szyszkami mogą być nie lada wyzwaniem i jednocześnie dobrą zabawą dla malucha.

Dzieci lubią zagarniać, nabierać w dłonie i podrzucać różne drobne elementy. W plenerze wykorzystajcie do tej zabawy również suche liście.

Zbieranie stopami darów jesieni i przenoszenie w stopach w wyznaczone miejsce jest ćwiczeniem przeciwdziałającym płaskostopiu.

Motorykę małą i jednocześnie koordynację wzrokowo-ruchową będziemy doskonalić dzięki takim zabawom, jak:

Przekładanie elementów dłonią, z użyciem różnej wielkości pęset lub łyżek.

Wkładanie do pojemników z małym otworem: do tuby po ręczniku papierowym, do skarpetki, do rękawiczki itp.

Obskubywanie łusek, skórki, zdejmowanie czapeczek żołędziom.

Owijanie materiału przyrodniczego w folię aluminiową, spożywczą, dekoratorską, samoprzylepną.

Oklejanie plasteliną lub inną masą plastyczną.

Malowanie szyszek. To może być świetny materiał do świątecznych dekoracji.

Tworzenie kompozycji przestrzennych z wykorzystaniem zebranego materiału.

Wasze dziecko usprawni procesy poznawcze bawiąc się w:

Segregowanie wymieszanego materiału przyrodniczego.

liczenie elementów.

Dobieranie w pary desygnatu do obrazka.

Odnajdywanie ukrytych orzechów, żołędzi, kasztanów, szyszek według zasady „ciepło-zimno”

Dziecko ćwiczy umiejętności komunikacyjne i poszerza swoje słownictwo.

Dzieje się to od momentu planowania wyprawy, przez zbieranie okazów przyrodniczych do przeróżnych zabaw z nimi.

Nazywajcie swoje zdobycze. Określajcie miejsca, gdzie je znaleźliście. Powtarzajcie odgłosy jakie wydają podczas wielu eksperymentów zabawowych.

Jest to również świetna okazja do rozwijania umiejętności społecznych.

Można wymieniać się zdobytym materiałem, wspólnie coś z niego tworzyć, wspólnie się bawić.

Banalne dary jesieni są skarbnicą działań stymulujących rozwój dziecka.

Życzę udanych zbiorów i kreatywnej zabawy.

źródło:

  • Magdalena Charbicka, Maria Raszewska; W objęciach natury; warszawa, 2009

5 powodów, dla których warto razem z dzieckiem założyć ogródek na parapecie.

Są takie miesiące, w których przyroda wydaje się martwa. Żeby mieć kontakt z roślinami o świeżych, soczystych, zielonych liściach i z kwiatami pachnącymi swoją naturą, trzeba by udać się do odpowiednich miejsc. Znalazłabym kilka takich, gdzie zimą można z bliska przyjrzeć się roślinom w pełnej wegetacji: palmiarnie, oranżerie, wystawy roślin i kwiatów, czy plantacje pod szkłem. W domach również bywają zaaranżowane w przeróżnej formie zielone strefy. Najczęściej służą one jako dekoracja lub miejsce relaksu. Mogą spełniać również wiele innych wartościowych funkcji, np. mogą oczyszczać powietrze.

Zachęcam dziś do założenia ziołowego ogródka na parapecie. Wykonajcie to przedsięwzięcie wspólnie z waszymi pociechami.

Znalazłam 5 powodów, dla których warto to zrobić


1. Obserwacja przyrody.

Zakładając ziołowy ogródek na parapecie, dzieci mają każdego dnia możliwość obserwacji zmian zachodzących w roślinach. Zauważą kiełkowanie, wzrost łodyg, liści, pojawienie się pąków kwiatów, rozkwitanie, przekwitanie, pojawianie się zawiązków owoców, dojrzewanie owoców, kierowanie się pędów w stronę światła i pewnie wspólnie odkryjecie jeszcze wiele innych botanicznych ciekawostek. Warto rozmawiać z dziećmi o zjawiskach, które dzieją się w Waszym ogródku i zachęcać je do wnikliwej obserwacji. Maluchy, ze wsparciem rodziców, mają okazję bezpośrednio obserwować części roślin, kształty blaszek liściowych, kwiatów i kwiatostanów. Przez lupę można zobaczyć, np. budowę kwiatu lub inne ciekawe miejsca roślin. Obserwacja przyrody może być przygodą dla najstarszych i najmłodszych w rodzinie.


2. Wzbogacanie słownictwa.

Obserwując rośliny, mamy okazję do wspólnych rozmów. Dzieci z pewnością będą miały wiele pytań i warto na wszystkie odpowiedzieć. Będzie to wspaniała okazja do poznania nowych, często trudnych słów, na konkretnych przykładach. Wszystko zależy od możliwości dzieci w tym zakresie. Najmłodsze będą wskazywały nazywane przez dorosłych obiekty, np. To jest listek: To jest kwiat; To jest zielone itp. Starsze poznają nowe słowa i pojęcia, np.  część podziemna, część nadziemna, system korzeniowy, pęd, łodyga, kwiatostan, chlorofil itd. Słownictwo z zakresu botaniki jest trudne i korzystnie byłoby dla dzieci, żeby część przyswoiły sobie wcześniej, zanim rozpoczną systemową naukę z tego zakresu. Dzieciaki zapamiętają nowe określenia i słowa z łatwością, gdy poznają je w sytuacji zadaniowej i zabawowej, połączonej za dobrymi emocjami.


3. Stymulacja sensoryczna

Od momentu zakładania ziołowego ogródka, po spożywanie ziół i wykonanych przypraw z mieszanek ziołowych, dzieci będą doświadczać wielu wrażeń zmysłowych. Przygotowanie podłoża – ziemia, kamyki, elementy drenażowe, to stymulacja zmysłu dotyku. Pojawi się ona również przy dotykaniu różnych części roślin, przy okazji czynności pielęgnacyjnych i zbiorów. Czucie głębokie będzie aktywowane przy sprawdzaniu twardości nasion, przy sadzenie oraz przy dźwiganiu konewki z wodą do podlewania. Przyglądanie się efektom hodowli, wyszukiwanie zmian i innych ciekawostek pobudza do pracy zmysł wzroku. Natomiast zmysł powonienia będzie dostymulowany, gdy dzieci będą wąchały roztarte w dłoniach listki poszczególnych ziół, zapachy kwiatów, suszu, gdy będą się bawiły w odgadywania nazw roślin po zapachu, gdy będą tworzyły kompozycje zapachowe z mieszanek różnych roślin przez siebie wyhodowanych. Zioła typu: bazylia, oregano, pietruszka, rzeżucha mięta, mają intensywne zapachy i są łatwo rozpoznawalne. Bardzo dobrze nadają się do zabaw z wykorzystaniem zmysłu węchu. Stymulacja zapachowa będzie miała miejsce również przy siekaniu ziół, przygotowywaniu suszu i komponowaniu mieszanek. W ogródku będą rosły rośliny jadalne, więc będzie okazja doświadczyć wielu nowych smaków.


4. Wdrażanie do zdrowych nawyków żywieniowych.

Uprawa ogródka ziołowego jest naturalną okazją do rozmów z dziećmi o zasadach zdrowego żywienia. Warto przybliżyć wartości odżywcze i lecznicze niektórych ziół. Pogadanka o nadmiarze soli w codziennym jedzeniu, zwłaszcza w gotowych do spożycia produktach, powinna doprowadzić do wniosków, że zioła lub ich mieszanki mogą zastąpić w kuchni sól. Przyprawy ziołowe wzbogacają smaki znanych dań i są zdrowe. Warto wspólnie z dzieckiem przeczytać skład gotowych mieszanek ziołowych kupionych w sklepie i sprawdzić zawartość soli. Obawiam się, że będziecie zaskoczeni. Jest niewiele takich przypraw, które mają mniej niż 1% soli. Przygotowywanie suszu z ziół i komponowanie mieszanek rozwija w dzieciach ciekawość i zachęca do kulinarnych eksperymentów. Jeśli przybliżymy dzieciom zasady zdrowego żywienia, to te eksperymenty pójdą we właściwym kierunku. Nawyki ukształtowane w dzieciństwie pozwolą dzieciom w przyszłości prawidłowo dbać o swoje zdrowie


5. Wprowadzenie w metodę projektu.

Założenie ziołowego ogródka na parapecie, pielęgnacja roślin i praktyczne zastosowanie plonów, sprzyja zastosowaniu metody projektu. Jest to metoda edukacyjna, aktywizująca, z którą dzieci spotkają się w przedszkolu i później w szkole. Udział w projekcie jest dla dziecka wyzwaniem, które stawia je w roli aktywnego i czujnego obserwatora otaczającego świata. Rozbudza zainteresowania, mobilizuje do poszukiwania odpowiedzi na różne pytania. Uczy twórczego myślenia i zaspokaja potrzeby poznawcze. Dziecko uczy się planować i organizować pracę. Rozumie podział obowiązków i odpowiedzialność za nie. Uczy się współpracy i pozytywnej komunikacji. Zrealizowanie projektu daje mu radość, satysfakcję, wzmacnia poczucie własnej wartości i zachęca do aktywnego działania w nowych projektach.

Źródło:

  • Maria Borkowska, Kinga Wagh, Integracja sensoryczna na co dzień, Warszawa 2010
  • Maria Żebrowska, Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży,
  • https://blizejprzedszkola.pl/metoda-projektu-edukacja-przedszkolna,4,2718.html#

5 powodów, dla których warto spacerować w deszczu

W wielu krajach, między innymi w krajach skandynawskich i Ameryki Północnej, rodzice kierują się zasadą, że nie ma złej pogody na spacer. Szkoły zapewniają uczniom godzinny pobyt na świeżym powietrzu każdego dnia, bez względu na aurę. W szkole muszą być jedynie przygotowane ubrania na zmianę.

Poznajcie 5 powodów, dla których spacer w deszczu może przynieść korzyści dla rozwoju dziecka.

  1. Obserwacja przyrody.

Gdy pada deszcz świat wygląda inaczej. Niektóre roślinki zamykają się, inne otwierają się. Mokre gałęzie stają się ciężkie i pochylają się nisko. Korony drzew zmieniają kształty. Krople wody toczą się po listkach i płatkach pięknie prezentując zjawisko napięcia powierzchniowego. Zwierzęta chowają się w zaciszne miejsca. Ptaki nie fruwają i nie śpiewają, chowają się gdzieś w gałęziach. Natomiast wodne ptaki: kaczki, gęsi, łabędzie, bardzo dobrze znoszą taką pogodę. Inne ptaki wyglądają jak zmokłe kury. Owady też unikają ulewy. Nie pogryzą nas komary. Zmienia się kolor nieba i widoczność powietrza. Wytłumiają się odgłosy i na pierwszy plan wysuwa się szum deszczu, który działa relaksująco. Wszystkie te obserwacje najlepiej robić w bezpośrednim kontakcie z naturą. Zwracając dziecku uwagę na nie, rozbudzamy jego zainteresowania, wzmagamy koncentrację uwagi i dajemy mu szansę na doświadczanie przyrody.

2. Powietrze bez alergenów.

Kto zmaga się z problemami alergicznymi wie, że deszcz wypłukuje z powietrza alergeny. Najbezpieczniejszy czas na spacery dla alergików jest tuż po deszczu. Dlaczegoż by nie zacząć w deszcz? Wtedy są największe szanse na uchwycenie tego momentu tuż po.  Krople deszczu oczyszczają powietrze z części pyłów i kurzu, więc spacer w tym czasie jest korzystniejszy dla zdrowia, nawet w miejscach, gdzie zapylenie jest zazwyczaj duże. Tak przy okazji, deszczowa aura korzystnie w pływa na cerę. To dodatkowy bonus dla mam.

3. Budowanie odporności.

Deszcz czy mróz nie są przeciwwskazaniem do spacerów. Sprzyjają budowaniu odporności. Dr Aneta Górska-Kot podkreśla też rolę aktywności fizycznej, zwłaszcza tej na świeżym powietrzu, jako czynnika niezbędnego dla wzmocnienia odporności dziecka . Jeśli spojrzymy na Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej zobaczymy, że podstawą zdrowia jest ruch. Dla dzieci ma on duże znaczenie,  ze względu na fakt, że poprawia odporność. Specjaliści z Instytutu Żywności i Żywienia rekomendują zapewnienie dziecku przynajmniej jedną godziny aktywności fizycznej dziennie, przy czym jednorazowo powinno być to minimum 10 minut. Warto zatem wykorzystywać naturalną potrzebę najmłodszych do bycia aktywnym i na przykład iść na spacer. Jednak nie sporadycznie i tylko przy pięknej pogodzie, ale jeśli to tylko możliwe, codziennie, nawet w czasie niewielkiego deszczu czy lekkiego mrozu.

4. Rozwija myślenie.

Zwłaszcza to przyczynowo skutkowe. Wyjście na spacer podczas deszczu wymaga przemyślenia. Trzeba przygotować odpowiednią odzież przeciwdeszczową, buty, najlepiej kalosze, parasol. Dziecko siedzące w ciepłym domu, musi wyobrazić sobie doznania w deszczu, często przy niższej temperaturze, w porównaniu, którą aktualnie odczuwa. Mamusie z pewnością znają długie tłumaczenia, że trzeba się odpowiednio ubrać na spacerek, a maluch stawia opór. Kilkakrotne spacerowanie w deszczu będzie dobrym doświadczeniem, że ważne są akcesoria przeciwdeszczowe, gdy wychodzimy w niepogodę. Dzieci zwykle lubią takie spacery, bo jest to niecodzienna przygoda i szansa na wyjątkowe zabawy, np. łapanie kropel deszczu do buzi, skakanie po kałużach, strząsanie kropel z mokrych gałęzi.

5. Ćwiczą ręce i nogi.

Spacery w deszczu są świetną okazją, by dziecko ćwiczyło kontrolę napięcia mięśniowego. Utrzymanie parasola i jednoczesne zabawy, to poza doskonaleniem napięcia mięśni kończyny górnej, jest również dobrym ćwiczeniem koordynacji ręki, oka i nogi oraz integracji bilateralnej. Chodzenie w kaloszach samo w sobie już jest niezłym ćwiczeniem z obciążeniem. Chodząc po kałużach, albo po błocie, czując opór, dziecko ćwiczy kontrolę napięcia mięśni w nogach. Jest to też ćwiczenie równoważne i pozwala utrwalać schemat ciała. Podłoże z mokrej nawierzchni, z płytkich kałuż, z mokrej ziemi lub z mokrego piasku jest ciekawym doświadczeniem lokomocyjnym, zwłaszcza dla maluszków, dla których umiejętność chodzenia jest nowością.