Dziecko Kreatywne – historia, która rozwijała się razem ze mną

Poznaj historię Dziecka Kreatywnego i jego ewolucję.

Dziecko Kreatywne powstało z zachwytu nad rozwojem dziecka. Z przekonania, że kreatywność, ciekawość świata, swoboda myślenia i odkrywanie własnych możliwości są czymś niezwykle cennym. Przez wiele lat właśnie temu poświęcałam swoją pracę – wspieraniu dzieci i rodziców, szukaniu sposobów, aby rozwój dziecka był nie tylko zadaniem, ale także piękną wspólną przygodą.

Z czasem zaczęłam jednak coraz wyraźniej dostrzegać coś jeszcze.

Za pytaniami o dziecko bardzo często stała historia dorosłego. Jego zmęczenie, niepewność, lęk, własne doświadczenia z dzieciństwa, trudności w relacji, przeciążenie odpowiedzialnością. Coraz częściej widziałam, że nie można naprawdę wspierać dziecka, nie zatrzymując się także przy jego rodzicach i przy świecie emocjonalnym całej rodziny.

I chyba właśnie wtedy Dziecko Kreatywne zaczęło dorastać razem ze mną.

Moja droga zawodowa prowadziła od pedagogiki specjalnej, poprzez psychologię, aż do psychotraumatologii i pracy terapeutycznej z parami i małżeństwami. Każdy kolejny etap nie oznaczał odejścia od wcześniejszego doświadczenia. Przeciwnie – pozwalał mi patrzeć coraz szerzej.

Dziś wiem, że rozwój dziecka nie zaczyna się i nie kończy na metodach wychowawczych, ćwiczeniach czy wspieraniu określonych umiejętności. Dziecko rozwija się w relacji. W atmosferze domu. W sposobie, w jaki rodzice rozmawiają ze sobą i ze swoim dzieckiem. W tym, jak radzą sobie z emocjami, stresem, konfliktami i własnymi doświadczeniami.

Dlatego nadal jesteśmy w miejscu, które nazywa się Dziecko Kreatywne – ale dziś słowo „rozwój” ma dla mnie znacznie szersze znaczenie.

To rozwój dziecka, ale także rozwój rodzica.
To budowanie relacji.
To lepsze rozumienie siebie.
To przyglądanie się temu, co wynosimy z własnych rodzin i co – czasem zupełnie nieświadomie – przekazujemy dalej.
To również troska o związek, bo relacja między rodzicami tworzy ważną część świata, w którym dorasta dziecko.

W tym miejscu mogę dziś łączyć bardzo różne obszary mojej wiedzy i doświadczenia – pedagogicznego, psychologicznego, terapeutycznego, ale również tego, które przynosi samo życie. I właśnie ta możliwość patrzenia na człowieka całościowo jest mi szczególnie bliska.

Nie chcę oddzielać dziecka od rodzica, rodzica od jego historii ani rodzicielstwa od relacji partnerskiej. Wszystkie te przestrzenie wzajemnie na siebie wpływają.

Dlatego Dziecko Kreatywne jest dziś miejscem o psychologii, relacjach, rodzicielstwie i rozwoju. Miejscem dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć swoje dzieci, ale także siebie. Dla rodziców, którzy nie szukają kolejnej instrukcji „jak być idealnym rodzicem”, lecz chcą budować bardziej świadome, bezpieczne i bliskie relacje.

Bo czasem najlepszym, co możemy zrobić dla rozwoju dziecka, jest także zaopiekowanie się dorosłym, który idzie obok niego.

Jak moje niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa wpływają na wychowywanie dziecka?

W terapii schematów schemat emocjonalnej deprywacji oznacza głębokie przekonanie, że nasze potrzeby emocjonalne nie zostaną zauważone, zrozumiane ani zaspokojone przez innych ludzi.

Dlaczego doświadczenia z własnego dzieciństwa wracają, gdy zostajemy rodzicami?

Wielu rodziców zauważa, że wychowywanie dziecka uruchamia emocje, których wcześniej nie byli świadomi. Czasami trudno jest okazywać czułość, rozmawiać o emocjach lub reagować spokojnie na dziecięcą potrzebę bliskości.

Nie oznacza to, że ktoś jest złym rodzicem. Często są to ślady własnych doświadczeń z dzieciństwa, które wpływają na sposób budowania relacji z dzieckiem.

Jednym z takich wzorców może być schemat emocjonalnej deprywacji.

Czym jest schemat emocjonalnej deprywacji?

W terapii schematów schemat emocjonalnej deprywacji oznacza głębokie przekonanie, że nasze potrzeby emocjonalne nie zostaną zauważone, zrozumiane ani zaspokojone przez innych ludzi.

Osoba dorastająca w środowisku, w którym brakowało emocjonalnej bliskości, troski lub empatii, może nauczyć się, że:

  • nie warto mówić o swoich uczuciach,
  • proszenie o wsparcie nie ma sensu,
  • należy radzić sobie samodzielnie,
  • emocje nie są ważne,
  • potrzeby innych są ważniejsze niż własne.

W dorosłości schemat ten może wpływać nie tylko na relacje partnerskie, ale również na sposób pełnienia roli rodzica.

Jak schemat emocjonalnej deprywacji może wpływać na rodzicielstwo?

Większość rodziców chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jednak nasze własne doświadczenia mogą sprawiać, że niektóre sytuacje rodzicielskie stają się szczególnie trudne.

1. Trudność w rozpoznawaniu potrzeb emocjonalnych dziecka

Jeśli w dzieciństwie nikt nie pomagał nam rozumieć emocji, możemy mieć trudność z odczytywaniem sygnałów wysyłanych przez dziecko.

Zamiast dostrzec smutek, lęk czy potrzebę bliskości, możemy skupiać się wyłącznie na zachowaniu.

2. Przekonanie, że dziecko powinno być „silne”

Rodzic może nieświadomie oczekiwać od dziecka samodzielności, z którą sam musiał sobie radzić zbyt wcześnie.

Mogą pojawiać się komunikaty:

  • „Nie przesadzaj.”
  • „Dasz sobie radę.”
  • „Nie ma się czym przejmować.”

Choć intencją jest wsparcie, dziecko może odbierać je jako brak zrozumienia swoich przeżyć.

3. Dyskomfort wobec bliskości emocjonalnej

Niektórzy rodzice zauważają, że trudno im rozmawiać o uczuciach, przyjmować dziecięce łzy lub odpowiadać na potrzebę częstego przytulania.

Dzieje się tak dlatego, że sami mogli nie doświadczać podobnej bliskości.

4. Skupienie na zadaniach zamiast na relacji

Rodzic może bardzo dbać o rozwój dziecka, jego edukację, bezpieczeństwo czy obowiązki, jednocześnie nieświadomie pomijając obszar emocjonalny.

Dziecko potrzebuje jednak nie tylko opieki i organizacji, ale również poczucia, że jego świat wewnętrzny jest ważny.

Co może odczuwać dziecko?

Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje rodzica wystarczająco dobrego, który stara się zauważać jego emocje i reagować na nie z ciekawością oraz życzliwością.

Jeżeli potrzeby emocjonalne dziecka pozostają często niezauważone, może ono stopniowo zacząć wierzyć, że:

  • jego uczucia nie są ważne,
  • powinno radzić sobie samo,
  • proszenie o pomoc jest oznaką słabości,
  • nie warto mówić o swoich potrzebach.

Są to przekonania bardzo podobne do tych, które towarzyszą schematowi emocjonalnej deprywacji.

Dobra wiadomość – świadomość pozwala zatrzymać przekazywanie schematu

Wielu rodziców obawia się, że skoro sami nie doświadczyli wystarczającej bliskości emocjonalnej, nie będą potrafili dać jej swoim dzieciom.

Badania i doświadczenie kliniczne pokazują jednak coś bardzo ważnego – największe znaczenie ma nie perfekcja, lecz refleksyjność rodzica.

Świadomość własnych doświadczeń pozwala zauważyć momenty, w których reagujemy automatycznie i wybrać inny sposób działania.

To właśnie zatrzymanie się i zadanie sobie pytania: „Czego teraz potrzebuje moje dziecko?” często staje się początkiem zmiany.

Jak wspierać emocjonalne potrzeby dziecka?

Nie chodzi o nieustanne spełnianie wszystkich potrzeb dziecka, lecz o budowanie relacji opartej na emocjonalnej dostępności.

Pomocne może być:

  • nazywanie emocji dziecka,
  • okazywanie zainteresowania jego przeżyciami,
  • aktywne słuchanie,
  • przyjmowanie emocji bez oceniania,
  • zapewnianie wsparcia w trudnych sytuacjach,
  • regularne poświęcanie dziecku czasu i uwagi,
  • budowanie atmosfery bezpieczeństwa emocjonalnego.

Pytania do autorefleksji dla rodziców

  1. Jak w moim domu rodzinnym reagowano na emocje?
  2. Czy czułem/-am się wysłuchany/-a i rozumiany/-a jako dziecko?
  3. Jak reaguję, gdy moje dziecko płacze lub przeżywa silne emocje?
  4. Czy łatwo przychodzi mi okazywanie czułości?
  5. Jakie komunikaty o emocjach wyniosłem/-am z dzieciństwa?
  6. Czy zdarza mi się bagatelizować trudności dziecka?
  7. Co czuję, gdy moje dziecko potrzebuje dużo uwagi lub bliskości?
  8. Jak reaguję na własne emocje?
  9. Jakie potrzeby emocjonalne były niezaspokojone w moim dzieciństwie?
  10. Co chciałbym/chciałabym przekazać swojemu dziecku inaczej niż przekazano mnie?

Podsumowanie

Schemat emocjonalnej deprywacji nie musi definiować naszego rodzicielstwa. Świadomość własnych doświadczeń może stać się początkiem budowania bardziej uważnej i bezpiecznej relacji z dzieckiem.

Każdy moment, w którym zatrzymujemy się, aby lepiej zrozumieć siebie i potrzeby dziecka, jest krokiem w stronę przerwania międzypokoleniowego przekazywania trudnych wzorców.

Jeśli podczas lektury rozpoznałeś/-aś w tym opisie część swoich doświadczeń i chcesz lepiej zrozumieć wpływ własnej historii na relację z dzieckiem, zapraszam do indywidualnej konsultacji.

Więcej informacji na temat schematu emocjonalnej deprywacji, jego objawów, przyczyn oraz możliwości pracy terapeutycznej znajdziesz w artykule na blogu „Terapia Traumy i Stresu”

Bibliografia

Young, J. E., Klosko, J. S., & Weishaar, M. E. (2020). Terapia schematów. Przewodnik praktyka. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Young, J. E., & Klosko, J. S. (2019). Program zmiany sposobu życia. Uwolnij się od pułapek psychologicznych. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Arntz, A., & Jacob, G. (2017). Terapia schematów w praktyce. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Juul, J. (2014). Twoje kompetentne dziecko. Podkowa Leśna: Wydawnictwo MiND.

Siegel, D. J., & Bryson, T. P. (2018). Potęga obecności. Jak obecność rodzica wpływa na rozwój dziecka. Warszawa: Mamania.

Faber, A., & Mazlish, E. (2013). Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Poznań: Media Rodzina.

Wartościowe strategie budowania relacji, czyli o tym, jak gotowość do kompromisu buduje bliskość

W wielu relacjach konflikty zaczynają przypominać walkę o rację.
Kto ma rację?
Kto bardziej się stara?
Kto częściej ustępuje?
Kto „wygrywa” kłótnię?

Kiedy partnerzy zaczynają traktować siebie jak przeciwników, relacja stopniowo traci poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Pojawia się napięcie, dystans, chłód emocjonalny lub wzajemne rozliczanie. Z czasem coraz trudniej rozmawiać spokojnie, słuchać siebie nawzajem i szukać wspólnych rozwiązań.

Gotowość do kompromisu nie oznacza rezygnacji z siebie.
Nie oznacza też zgadzania się na wszystko.

Dojrzały kompromis polega na tym, że obie strony próbują zobaczyć coś więcej niż własne emocje i własną perspektywę. To umiejętność zadania sobie pytania:

„Co będzie dobre dla naszej relacji, a nie tylko dla mojego chwilowego poczucia racji?”

W zdrowej relacji nie chodzi o dominację, ale o współpracę. O budowanie przestrzeni, w której obie osoby mogą czuć się ważne, wysłuchane i szanowane.

Dzieci bardzo wyraźnie odczuwają napięcie między dorosłymi — nawet wtedy, gdy konflikty nie są wypowiadane wprost. Atmosfera chłodu, ciągłych pretensji, milczenia czy emocjonalnego oddalenia wpływa na ich poczucie bezpieczeństwa i sposób, w jaki uczą się relacji.

To nie oznacza, że rodzice mają być idealni i nigdy się nie kłócić. Konflikty są naturalną częścią bliskości. Ważne jest jednak to, w jaki sposób partnerzy przechodzą przez trudności — czy próbują się wzajemnie ranić, czy szukać porozumienia.

Czasem największym aktem miłości wobec rodziny nie jest udowodnienie swojej racji, ale zatrzymanie spirali walki.

Bliskość buduje się nie tylko przez piękne chwile, ale również przez codzienną gotowość do rozmowy, refleksji, zauważania potrzeb drugiej osoby i szukania wspólnej drogi.

Jeżeli czujecie, że w Waszej relacji narasta dystans, konflikty stają się coraz trudniejsze, a rozmowy kończą się frustracją lub wycofaniem — warto sięgnąć po wsparcie.

Konsultacja dla par lub terapia par może pomóc lepiej zrozumieć mechanizmy konfliktu, odbudować komunikację i odzyskać poczucie bycia po tej samej stronie.

Nie musicie radzić sobie z tym sami.

Bibliografia

  1. Ryś, M. (1999). Psychologia małżeństwa w zarysie. Warszawa: Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej.
  2. Braun-Gałkowska, M. (2008). Psychologia domowa. Lublin: Wydawnictwo KUL.
  3. Plopa, M. (2011). Psychologia rodziny: teoria i badania. Kraków: Oficyna Wydawnicza Impuls.
  4. Satir, V. (2000). Rodzina. Tu powstaje człowiek. Gdańsk: GWP.
  5. Gottman, J., Silver, N. (2014). Siedem zasad udanego małżeństwa. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.