Dlaczego tak lubimy zabawy w piasku?

Letni wypoczynek stwarza doskonałą okazję, żeby pobawić się w piasku. Plaże, piękna pogoda, długie dni, nowe place zabaw i nasze dzieci, które uwielbiają siedzieć w piasku. O co chodzi z tym piaskiem, dlaczego tak go lubimy?

Zabawy w piasku dają relaks i odprężenie. Są okazją, by puścić wodze fantazji i tworzyć bajkowe i ulotne budowle. Dzieci i dorośli, wypoczywający na plaży, od czasu do czasu, z wielką przyjemnością, oddają się takiej zabawie. Każdy z nas pamięta swoją piaskownicę z dzieciństwa i na ogół jest to miłe wspomnienie.

Zabawę z piaskiem stosuje się w różnych terapiach. Jest wykorzystywana podczas stymulacji sensorycznej, ponieważ jest źródłem wielu, zróżnicowanych bodźców dotykowych. Stosuje się go również w arteterapii, bo jest dobrym materiałem do ekspresji. Jeszcze inne zastosowanie piasku, to Sandplay, czyli metoda terapii w piaskownicy. Znana jest od ponad 100 lat. Wybitny szwajcarski psychiatra Carl Gustaw Jung stosował ją od 1912 w psychoterapii dzieci. Przez dekady, jego następcy stopniowo odkrywali i potwierdzali terapeutyczną rolę zabaw w piasku. Spuścizna po słynnym psychiatrze, z czasem zyskiwała coraz więcej zwolenników.
Obecnie w Australii jest szeroko stosowaną metodą pracy z dziećmi z trudnościami edukacyjnymi, w szczególności z tymi, które mają problemy, w nauce czytania, lub z ekspresją werbalną. Dziecko z tego rodzaju trudnościami bywa sfrustrowane, traci motywacją do nauki, miewa niską samoocenę.
Sandplay jest metodą wspomagającą działania pedagogiczne. Rozwija kreatywność, pobudza wyobraźnię, pozwala odreagować emocje.

Ciepły piasek rozluźnia napięcie mięśniowe. Działa stymulująco na układ nerwowy i układ krążenia. Zabawa w pisku stanowi niezastąpione ćwiczenie doskonalące sprawność manualną i koordynację wzrokowo-ruchową. Pomaga wypracować płynność ruchów dłoni, co wpływa na lepsze przygotowanie do nauki pisania.

Z dobroczynnego działania piasku korzystają dorośli. W kurortach, coraz większą popularność wśród turystów zyskują zabiegi poprawiające kondycję całego ciała z użyciem gorącego piasku.

W Chińskim mieście Turfan organizowane są lecznicze terapie piaskiem. Jest to tradycyjna terapia antyreumatyczna. Turyści zasypują się gorącym piachem, a wystająca głowa jest osłaniana parasolem przeciwsłonecznym. Chociaż terapia nie jest przyjemna, bo nagrzany piasek jest wprost parzący, to chętnych nie brakuje.

Lokalni mieszkańcy korzystają z zainteresowania turystów ich regionem i zapewniają przyjezdnym przeróżne rozrywki. Jedną z nich jest gotowanie jajek w gorącym piasku. Ugotowanie każdego jajka trwa od 90 do 120 minut.

Maroko słynie z licznych zabytków i wspaniałych krajobrazów oraz egzotycznej kultury. Od niedawna jednak turyści przyjeżdżają tam także po to, by poddać się terapii piaskiem. Polega ona na 10-minutowym leżeniu pod palącym piaskiem Sahary, w którym pacjent zostaje zakopany po szyję. Podobno taki zabieg usuwa toksyny z organizmu, łagodzi reumatyzm i leczy choroby skóry. Trzeba tylko przezwyciężyć lęk przed niemal całkowitym zakopaniem się w piasku, co dla niektórych może być problemem. Po zakończonym zabiegu, pacjent owijany jest w gorące ręczniki, to zabezpiecza go przed doznaniem szoku termicznego wynikającego z nagłego ochłodzenia ciała. Później proponowany jest relaks w tradycyjnym namiocie, przypominającym dawne pustynne schronienie nomadów.

Korzystanie z tych niezwykłych atrakcji przez osoby, zwłaszcza z naszego regionu geograficznego, powinno być poprzedzone konsultacją z lekarzem i jego rekomendacją. To taka moja sugestia.

Wspólna, dziecka i rodzica, wakacyjna zabawa w piasku, to gwarancja miło i pożytecznie spędzonego czasu oraz niezapomnianej wspólnej przygody. Róbcie dużo zdjęć podczas takich zabaw. Chwile są ulotne.

Źródło:

  • Klaudia Piotrowska Madej, Agnieszka Żychowicz, Smart Hand Model, Gdańsk 2017
  • Jean Ayres, Dziecko, a integracja sensoryczna, Gdańsk 2015
  • Maria Borkowska, Kinga Wagh, Integracja sensoryczna na co dzień, Warszawa 2010
  • Maria Żebrowska, Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży, Warszawa 1986
  • https://www.nhs.uk/start4life
  • http://www.atotalapproach.com/index.php/41-sand-play-therapy#good-time

Co to jest strefa najbliższego rozwoju?

Strefa najbliższego rozwoju to zagadnienie ważne i często niedoceniane w praktyce rodzicielskiej. Bliższe poznanie tego tematu może pomóc w stawianiu racjonalnych wymagań swojemu dziecku, wyeliminuje błędy rodzicielskie, uchroni wszystkich przed niepotrzebnymi frustracjami.
Według teorii Lwa Wygotskiego strefa najbliższego rozwoju to zadania, których dziecko nie potrafi za pierwszym razem wykonać samodzielnie, jednak jest w stanie je wykonać przy wsparciu osoby dorosłej. W tej strefie dziecko najlepiej zdobywa nową wiedzę i umiejętności. Rodzic obserwujący swoje dziecko wie, co ono jest w stanie zrobić samodzielnie, a do czego wymaga pomocy. Na koniec podam kilka sposobów wspierania rozwoju dziecka w strefie jego najbliższego rozwoju.

Pedagodzy, terapeuci i inni specjaliści pracujący z dziećmi potrzebują precyzyjnej diagnozy tej strefy, by móc stworzyć odpowiedni dla dziecka program indywidualnej pracy z nim. Profil psychoedukacyjny PEP-R, jest narzędziem diagnostycznym do określania strefy najbliższego rozwoju dziecka.

Test PEP-R powstał w Karolinie Północnej pod kierunkiem profesora Erica Schoplera i został sprawdzony pod względem rzetelności i trafności. Składa się z dwóch skali: skali rozwoju i skali zachowań. Skala rozwoju bada: naśladowanie, percepcję, motorykę małą i dużą, koordynację wzrokowo-ruchową, czynności poznawcze, komunikację i mowę czynną. Skala zachowań bada między innymi: reakcję na bodźce, umiejętność nawiązywania kontaktów, reakcje emocjonalne, zabawę i zainteresowanie przedmiotami.

Po zrealizowanym teście, rodzic otrzymuje wynik badania, który składa się z części opisowej i wykresu profilu obu skali. Diagnozowanie tą metodą odbywa się zwykle podczas dwóch spotkań. Dzieci chętnie uczestniczą w tym badaniu, ponieważ zabawki są materiałem diagnostycznym i nie ma presji czasowej. Większość prób w skali rozwoju jest zrozumiała nawet dla małych dzieci, bo nie wymaga mowy. Teoretycznie tą metodą można badać już starsze niemowlęta. W praktyce PEP-R najczęściej stosuje się do określania strefy najbliższego rozwoju u przedszkolaków.

Dzieci rozwijają się dynamicznie i w miarę pozyskiwania nowych sprawności i umiejętności strefa najbliższego rozwoju ciągle się poszerza i obejmuje nowe, coraz trudniejsze zadania.

Przedstawiam 6 porad, jak rodzic może pomóc rozszerzać strefę najbliższego rozwoju swojego dziecka oraz przykłady doskonalonych umiejętności tymi sposobami. Przykłady umiejętności są losowo wybrane z różnych etapów rozwojowych dziecka.

1. Demonstrujemy dziecku, jak należy rozwiązywać zadanie i obserwujemy, czy potrafi je wykonać

*cięcie nożyczkami

*obsługa urządzeń technicznych

*składnie ubranek

2. Zaczynamy rozwiązywać zadanie i prosimy dziecko, aby je dokończyło.

*wiązanie kokardki

*sznurowanie bucików

*nakrywanie do stołu

3. Polecamy dziecku rozwiązać zadanie wykraczające poza granice jego wieku rozwojowego we współpracy z innym, starszym dzieckiem lub rodzicem.

*układanie puzzli

*budowanie z kloców

*nauka wierszyków na pamięć

4.  Wyjaśniamy dziecku zasadę rozwiązania zadania.

*zakładanie skarpetek

*nauka jazdy na rowerze

*nauka gier planszowych

5.  Stawiamy dziecku naprowadzające pytania.

*wykonanie kompozycji plastycznej

*rozróżnianie kolorów

*rozróżnianie figur

6.  Dzielimy zadania na części

*sprzątanie

*przygotowanie prostych potraw

*przygotowanie teatrzyku kukiełkowego

Zapraszam do dzielenia się w komentarzach swoimi doświadczeniami poszerzania strefy najbliższego rozwoju swojego dziecka.

Wakacyjna edycja szkolenia

Zrealizowałyśmy ostatnią wakacyjną edycję szkolenia „Świadome wspieranie rozwoju małego dziecka”. Z rozmysłem piszę w liczbie mnogiej, bo uczestniczki tego szkolenia były niezwykle aktywne, zaangażowanie i pełne twórczych pomysłów w zakresie propagowania wiedzy o rozwoju dziecka. Storytelling o ptaszku z plasteliny od razu uświadomił słuchaczkom, że optymalne wspieranie rozwoju małego dziecka nawet przez bardzo zaangażowanych i troskliwych rodziców nie jest sprawą oczywistą i prostą.

Tak, jak zaplanowałam, przeprowadziłam więcej zajęć warsztatowych. To był dobry pomysł. W szczególności trening komunikacji bardzo wciągnął uczestniczki do działania. Doświadczenie na sobie, jak trudny może być komunikat werbalny, mimo że dotyczy prostych i powszechnie znanych rzeczy, był dla wszystkich odkryciem. Grupa świetnie zidentyfikowała problem komunikacyjny i zalazła rozwiązanie. Posypała się lawina wniosków dotyczących, jak można poprawić komunikację rodzic-dziecko. Wnioski z tego eksperymentu można z powodzeniem stosować, jeśli chce się polepszyć komunikację i relację z innymi członkami rodziny, nie tylko z dzieckiem.

Strefa najbliższego rozwoju to zagadnienie bardzo ważne i obszerne. Podczas szkolenia omówiłam główne założenia Teorii Lwa Wygotskiego. Zainteresowanie tematem było duże, dlatego postanowiłam w najbliższym wpisie blogowym rozwinąć temat i napiszę o metodzie diagnozowania tej strefy. Podam sporo przykładów z życia wziętych, jak pomagać dziecku rozszerzać jego strefę najbliższego rozwoju.

 

 

Wakacyjny wypad na wieś, to same korzyści dla rozwoju dziecka.

Pamiętam, jak moje dzieci były jeszcze bardzo małe, kilka razy w roku mieliśmy okazję odwiedzać rodzinę na wsi.

Po kilku takich wypadach zorientowałam się, że u moich dzieci następuje skok rozwojowy. Lepiej mówią, poszerza im się słownik bierny i czynny, są bardziej kreatywne w zabawie, sprawniejsze ruchowo, stają się bardziej socjalne. Zaczęłam kojarzyć, że przyczyną tych zmian musi być pobyt na wsi. Przećwiczyłam to przynajmniej na czterech przypadkach, a kilka innych obserwowałam z bliska. Czas spędzony na wsi, to czas intensywnej stymulacji rozwoju dziecka. Im wieś bardziej oddalona od cywilizacji i taka w bardziej starym stylu, tym lepsze efekty.

Dzieci mają możliwość doświadczyć takich zapachów, odgłosów i kolorów natury, o które trudno w mieście. Dla niemowląt jest to całkiem niemała porcja stymulacji sensorycznej. Starsze dzieciaki, takie które samodzielnie eksplorują środowisko, mają ogromną, naturalną i ekologiczną przestrzeń do doznawania świata.  Poza doznaniami, o których pisałam wcześniej, mogą dotykać takich faktur przedmiotów, których nie znajdą nawet na najlepszych placach zabaw. Wyobraźmy sobie wrażania malucha, który dotyka suchej ziemi, mokrej ziemi, błota, kamieni, cegieł, innych materiałów budowlanych, które często można spotkać na wiejskim podwórku. Wyobraźmy sobie: deski, korę, patyki, trociny, polana w wersji suchej albo mokrej, nagrzane od słońca lub wilgotne i omszałe w cieniu. To jest ogromne bogactwo wrażeń dotykowych. Dotyk jest zmysłem, który rozwija się już w życiu płodowym i ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju dziecka. Dotyk i ruch są pierwszymi i dlatego tak ważnymi kanałami poznawania świata.

Stopy, poza rękami i głową, są najbardziej wrażliwymi sensorycznie częściami ciała człowieka. Ciągłe noszenie skarpet i butów uniemożliwia różnicowanie właściwości podłoża i sprzyja powstawaniu nadwrażliwości dotykowej.

Bieganie boso na łonie natury i doświadczanie różnorodności podłoża, które możemy spotkać na terenie wiejskim jest świetną okazją do naturalnego budowania prawidłowej integracji sensorycznej.

Na wsi ruch dzieje się spontanicznie: bieganie podskoki, przeskoki, wspinanie się, kołysanie się itd. Ilość przeszkód, niecodziennych konstrukcji wprost zachęca do odkrywania i poznawania tych przestrzeni. Takie aktywności są okazją do dostymulowania układu przedsionkowego i proprioceptywnego. Są to pojęcia z zakresu terapii SI. W przyszłości napiszę o nich, przybliżając to zagadnienie.

Pobyt na farmie, poza korzyściami sensorycznymi, to wspaniała, zrealizowana w naturalnych warunkach lekcja botaniki i zoologii. Prawa przyrody są obserwowane na naturalnym przykładzie. Obserwacja wegetacji roślin odbywa się na żywo. Warzywa, owoce, zioła, kwiaty, rośliny przemysłowe mogą być poznawane przez doświadczanie i eksperymentowanie. Przyroda nieożywiona jest w zasięgu ręki. W taki sam sposób dziecko poznaje zwierzęta hodowlane. Zdarzyć się może okazja, by obserwować zwierzęta dziko żyjące.

Dla dzieci, które są w fazie myślenia operacyjnego, takie eksperymenty sprawią, że nauka szkolna będzie przebiegać łatwo i efektywnie. W tym okresie rozwojowym myślenie jest powiązane z konkretem i z doświadczeniem. Warunki szkolne nie zawsze mogą zapewnić te konieczne elementy do rozwoju myślenia i przyswajania nowej wiedzy. Pobyt na wsi daje bazę do nauki z podręczników w szkole.

Kontakt ze zwierzętami gospodarskimi to animaloterapia w naturalnych i spontanicznych okolicznościach.

Spędzając wakacje na wsi dzieci uspołeczniają się. Obserwują innych przy pracy. Poznają nowe osoby i całe bogactwo ich indywidualności, które wynika ze specyfiki życia w rejonach rolniczych. Uczą się komunikacji, współpracy i szacunku do ludzi oraz pracy.

Świadomość celów wychowawczych i edukacyjnych rodziców to warunek, żeby w pełni wykorzystać wakacyjny wyjazd. Obecność rodzica przy dziecku podczas pobytu na wsi, to nie tylko kwestia moderowania procesami poznawczymi, to przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. Farma nie jest placem zabaw dla dzieci. To przestrzeń, w której jest wiele niebezpiecznych miejsc i sytuacji. Obecność rodzica jest absolutnie konieczna. Określając kolokwialnie, na wsi nie spuszczamy dziecka z oka. Warto podjąć ten wysiłek, bo korzyści dla rozwoju Waszej pociechy, są nie do przecenienia.

Źródło:

  • Marta Baj-Lieder, Agnieszka Borowska-Kociemba, Kręć się, biegaj, baw się z nami, Gdańsk 2016
  • Klaudia Piotrowska Madej, Agnieszka Żychowicz, Smart Hand Model, Gdańsk 2017
  • Jean Ayres, Dziecko, a integracja sensoryczna, Gdańsk 2015
  • Maria Żebrowska, Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży, Warszawa 1986
  • https://www.nhs.uk/start4life

Świadome wspieranie rozwoju małego dziecka

Co zrobić, żeby dziecko w pełni rozwinęło swój potencjał intelektualny, było aktywne, kreatywne i pomysłowe, rozwijało swoje talenty, cieszyło się sukcesami w przedszkolu i w szkole, osiągnęło wysoką inteligencję społeczną? – takie pytania zadają sobie rodzice. Po tych pytaniach do rodzicielskich stroskanych głów przychodzą następne: kiedy to robić?; kiedy zacząć?; a kiedy już nie ma to sensu?

Okresy sensytywne, to takie momenty w rozwoju malucha, kiedy on sam wykazuje zainteresowanie, a nawet potrzebę pewnych aktywności, szybciej i precyzyjniej reaguje na pewne bodźce. Jest to czas, kiedy należy zacząć oddziaływać treningiem, by wydobyć i ukształtować zespół pożądanych cech. Nie można z matematyczną precyzją wyznaczyć tych okresów. By nie przegapić tak ważnych chwil, wskazana jest czujna obserwacja rodziców i nie zaszkodzi konsultacja specjalisty od rozwoju dzieci.

Umiejętność samodzielnego chodzenia, wiadomo, okres sensytywny to około dwunasty miesiąc życia. Równowagę najlepiej ćwiczyć między 3, a 4 rokiem życia. Rozumienie moje/twoje zaczyna się już po pierwszych urodzinach i kształtować się może do około 3 roku życia. Pamięć trenujmy szczególnie mocno między 2, a 8 rokiem życia. Pamiętajmy wtedy o wierszykach, wyliczankach i pioseneczkach recytowanych i śpiewanych z pamięci. „Lokomotywę”, „Kaczkę Dziwaczę”, „Rzepkę” pamiętamy do dziś i recytujemy prawie bez zająknięcia, mimo że nie zaglądaliśmy do tej lektury 20, 30, albo więcej lat. Wielce pożądana cecha, umiejętność utrzymania porządku, najlepiej kształtuje się do 5 roku życia. Warto tego nie przegapić. Dla wielu jeszcze innych szczegółowych sprawności i umiejętności psychologia rozwojowa wyznacza okresy sensytywne, inaczej określane jako krytyczne, lub wrażliwe. Polecam również zapoznanie się z teorią Marii Montessori. Po 12, a w szczególności po 20 roku życia zamykają się okresy wrażliwe na rozwój. Proszę się nie martwić. Sytuacja nie jest beznadziejna. Pozostaje nam neuroplastyczność, która jest aktywna prawdopodobnie do późnej starości. Neuroplastyczność to taka zdolność tkanki nerwowej, która pozwala w jej obrębie tworzyć nowe połączenia. Rozwój pamięci i możliwość uczenia się są więc dalej możliwe. Chciałoby się powiedzieć – uff!