Jak rodzice mogą budować kapitał kreatywności swojego dziecka?

Budowanie kapitału kreatywnych możliwości zależy od czynników genetycznych, zewnętrznych i atmosfery wychowania w domu rodzinnym.

Dziedziczenie zdolności twórczych pomaga, ale ostatecznie nie przeważa, czy ktoś w dorosłym życiu będzie miał lekkość do innowacyjnych lub kreatywnych rozwiązań różnych problemów. Potencjał dziedziczony a jednocześnie nienależycie stymulowany w dużej mierze przepada.

Istotne są również czynniki zewnętrzne sprzyjające wzrostowi kreatywność. Należą do nich: ekonomiczna prosperity, nagradzanie przez społeczeństwo działań twórczych, zdrowa rywalizacja.

Co mogą zrobić rodzice dla swojego dziecka w tym zakresie?

Przedstawię listę uwarunkowań rodzinnych sprzyjających rozwojowi dziecka opracowanych przez Roberta Lauksa wymienionych w publikacji: „Psychologiczne podstawy kreatywnego myślenia”.

Zachęcam do zapoznania się z nią i analizy pod kątem możliwych zmian. Pragnę podkreślić, że efektywne wspieranie kreatywności dziecka nie wymaga stuprocentowej realizacji wszystkich 14 warunków przedstawionych niżej. Warto je interpretować jako wskazówki do rozwoju własnego.

Oto one:

„1. Niski krytycyzm rodziców wobec poczynań dziecka;

2. Rodzice wyrażają szacunek, zaufanie dla zdolności dziecka, zgodę na samodzielne podejmowanie decyzji, liberalnie traktują role przypisane płci;

3. Matka ma osobowość „skomplikowaną” (niezależna, aktywna), ojciec jest aktywny poznawczo i zajmuje wysoką pozycję zawodową;

4. Rodzice posiadają wysoki poziom wykształcenia;

5. Rodzice mają częste kontakty intelektualne z dzieckiem, dzielą się z nim swoją wiedzą i doświadczeniem;

6. Rodzina kładzie nacisk na wartości wewnętrzne, np. dobre maniery, ubiór, zachowanie się;

7. Rodzice nie przywiązują dużej wagi do internalizacji przez dzieci norm oraz zezwalają na infantylne zachowania – szacunek dla indywidualności dziecka, nonkonformizm;

8. Rodzice zapobiegają wytworzeniu się u dziecka postawy niepewności i podejrzliwości;

9. Rodzice nie koncentrują się na słabościach i niedoskonałościach dziecka, lecz stymulują rozwój mocnych stron osobowości;

10. Rodzice ujawniają zainteresowania i twórczą ekspresję, są aktywni poznawczo (czytanie, zwiedzanie muzeów, wystaw, teatr, sztuka, itp.);

11. Rodzice od najwcześniejszych lat stymulują dziecko poznawczo (dyskusje, wzbudzanie ciekawości, koncentracja na obiekcie zainteresowań dziecka);

12. Rodzice podtrzymują tendencje dziecka do samodzielności w zabawie, nauce, pracy, pobudzają do pracy nad sobą i do twórczej samooceny;

13. Stosunki emocjonalne w rodzinie są spokojne (bez nadmiernej, bezkrytycznej nadopiekuńczości), zabarwione miłością i wzajemnym zaufaniem;

14. System wartości rodziców obejmuje takie pojęcia jak: uczciwość, tolerancja, szacunek, pracowitość, umiejętność korzystania z dóbr kultury, odwaga, podejmowanie ambitnych i trudnych zadań;”

źródło:

David Lewis; Jak wychowywać zdolne dziecko; Warszawa 1988

http://twojbiznes.byd.pl/userfiles/files/Robert%20Lauks%20-%20Psychologiczne_podstawy_kreatywnego_myslenia.pdf

Baśń „Trzy krople krwi” Joanna Tulo

Oto zapowiadana baśń: „Trzy krople krwi” Joanny Tulo.

Zapraszam do fantastycznego świata cudownych zdarzeń, nadnaturalnych postaci i zjawisk. Życzę dobrych, mocnych, niezapomnianych i przede wszystkim terapeutycznych wrażeń. 🙂

Trzy krople krwi

Dawno, dawno temu w pewnej zapomnianej krainie był sobie las, ale nie był to zwyczajny las. Panowały tam dobre duchy, które karały ludzi oraz zwierzęta za ich podłe czyny. Najczęstszą karą było zamienienie zbrodniarza w kamień, drzewo lub kwiat. Im gorsza zbrodnia tym dłuższa kara i twardsze więzienie – tak brzmiała główna zasada dobrych duchów.

Lata mijały, a las zaczął się zmieniać. Coraz więcej ludzi osiedlało się w krainie duszków, aż w końcu drzewa wycięto, a na ich miejscu wybudowano miasto oraz wielki i piękny pałac.

Królestwo to zamieszkiwali dobrzy i uczciwi ludzie, a para królewska była sprawiedliwa i wyróżniała się wyjątkową inteligencją. Swoją mądrością przewyższali najbystrzejszych uczonych, a ich uroda i wdzięk sprawiały, że wszyscy którzy ich raz ujrzeli, nie mogli o nich zapomnieć. Para ta miała dziecko – malutką księżniczkę, która odziedziczyła najlepsze cechy rodziców, dzięki czemu pokochali ją wszyscy poddani.

Pewnego słonecznego dnia księżniczka wybrała się na spacer do ogrodu. Podziwiała piękno narcyzów, tulipanów i orchidei, ale największą ucztą były dla niej alejki z różami, które znajdowały się za zamkiem. Dziewczyna zachwycona jednym z kwiatów o płatkach czerwonych jak ogień i niebiańskim zapachu, postanowiła go zerwać, ale jak tylko dotknęła łodygi poczuła wielki ból i szybko cofnęła rękę. W jeden z jej paluszków wbił się kolec tak mocno, że dziewczyna zaczęła krwawić.

Trzy krople spadły na leżący tuż obok niej głaz, którego księżniczka nigdy wcześniej nie dostrzegła wśród krzewów i liści. Nagle z kamienia wyskoczyła niewielka, biała postać o złym spojrzeniu. Wyglądała jak bardzo zmęczona, młoda kobieta. Spojrzała na księżniczkę swoimi zimnymi oczami i podeszła do miejsca gdzie upadły kropelki krwi, przyjrzała im się dokładnie, po czym przemówiła do przerażonej dziewczyny.

– Tyś mnie wyciągnęła z mego więzienia, ale te kropelki to za mało… potrzebuje wszystkiego – stwór uśmiechnął się złowieszczo. – Kto narusza więzienie, ten do więźnia należy.

-Nie mogę ci oddać mojej krwi! Gdybym to zrobiła, czekałaby mnie śmierć – powiedziała przerażona księżniczka, której honor zabronił uciekać, kiedy usłyszała ostatnie zdanie wymówione przez zjawę.

Jednak prośby dziewczyny na nic się nie zdały. Stwór rzucił się za nią w pogoń, ale nagle coś go powstrzymało i nie mógł wyjść poza obręb kamienia.

-Daruj mi życie, a zrobię co tylko zechcesz – błagała młoda kobieta.

-Co zechcę? Więc dobrze! Jeśli wykonasz tyle zadań, ile krwi spadło na mój kamień, będziesz wolna, ale jeśli tego nie zrobisz, będziesz należała do mnie – księżniczka zgodziła się smutno.

– Pierwsze zadanie… na jutro masz mi przynieść złotą igłę, ale ma być tak ostra, że jednym ukłuciem przebije skórę słonia.

Dziewczyna odeszła i od razu udała się do nadwornego złotnika, a był to młodzieniec obdarzony wszystkimi cnotami, którymi nie powstydził by się nie jeden starzec. Tak jak wszyscy poddani, kochał on księżniczkę ponad życie, a dzięki pracy w pałacu miał szansę obserwować na jak wspaniałą kobietę wyrosła. Zdziwił go widok przyszłej władczyni, ponieważ jeszcze nigdy sama nie schodziła do jego pracowni. Jak tylko usłyszał czego potrzebuje, od razu wziął się do pracy. Zrobił najpiękniejszą złotą igłę na świecie, była ona odpowiednio długa i ostra tak, że od samego patrzenia człowiek czuł ukłucie. Do tego złotnik z wielką precyzją wykonał na przedmiocie przepiękne wzory, czym zachwycił księżniczkę, która pochwaliła go i zapłaciła za jego pracę. Na drugi dzień udała się do kamienia i zobaczyła, że stworek wciąż tam siedzi.

-Bardzo dobrze. Połóż je pod kamieniem i idź, przynieś mi złoty świecznik, ale ma mieścić jedną, cieniusieńką świeczkę – powiedziała. Pierwsza kropla krwi zniknęła z kamienia, jak tylko igła dotknęła ziemi.

Księżniczka znów udała się do złotnika, który zaniepokoił się kolejną wizytą oraz następnym dość dziwacznym zamówieniem. Postanowił, że tym razem sprawdzi co się dzieje. Wykonał swoją pracę z największą precyzją, natomiast zdobienia świecznika zdawało się, że opowiadają jakąś historię, a do tego odnalazł najcieńszą świeczkę w całym pałacu, która idealnie pasowała i dopełniła całości dzieła. Złotnik posypał gotowy przedmiot złotym pyłem, który miał odpadać od swojej podstawy przy najmniejszym ruchu. 

Gdy księżniczka przyszła z samego rana, znowu pochwaliła chłopaka, zapłaciła i wyszła, a za nią sypał się pyłek, który usypywał złotnikowi drogę, którą ruszył bezzwłocznie. Jak tylko znalazł się w ogrodzie, ukrył się za jedną z rzeźb tam stojących i zobaczył jak księżniczka kładzie świecznik u stóp kamienia, na którym siedział dziwny stwór.

-Druga kropla zniknęła… Czas na trzecie zadanie! – chłopak usłyszał głos zjawy. – Jeden z tych przedmiotów, które mi przyniosłaś musi być przyczyną śmierci jednej z osób, które cię kochają. Masz do wyboru: ukłucie lub ogień. Od czego śmierć jest mniej bolesna? – zjawa zaśmiała się okrutnie.

Dziewczyna, która liczyła na kolejne łatwe zadanie, zapłakała i upadła na ziemię.

-Nie mogę zabić nikogo, a zwłaszcza kogoś kto darzy mnie uczuciem.

-W takim razie twoja krew należy do mnie – zaśmiała się zjawa. – Czas na zapłatę! Choć do mnie księżniczko!

Wtedy złotnik wyszedł ze swojej kryjówki i pochwycił złotą igłę, a zjawa wiedząc co się za chwilę wydarzy, wydała z siebie przeraźliwy ryk.

-Księżniczko, nie musisz nikogo zabijać, żeby być wolną. Jako twój poddany kocham cię szczerze – mówiąc to wbił igłę wprost w swoje serce.

-Do ciebie należy krew twa i kości, choć tak niewiele dzieliło mnie od upragnionej wolności – powiedziała zjawa i zniknęła, tak samo jak trzecia kropla krwi.

Księżniczka wtuliła się w zimne ciało złotnika i płakała patrząc na jego młodą twarz, która gdyby nie ona wciąż mogłaby cieszyć się życiem. W tym momencie nadleciał orzeł i usiadł na murze, przyglądając się zrozpaczonej dziewczynie.

-Nie płacz moje dziecko. Jestem dobrym duchem, jednym z dawnych sędziów tej krainy. Zjawa, która kazała wykonać ci te wszystkie zadania to ukarana przeze mnie i moich braci złodziejka złota, która z miłości do bogactwa była w stanie zabić własną panią, której dobroć i łaska były nieskończone.

-Ale złotnik nie żyje i to moja wina – zapłakała ponownie dziewczyna.

-Wyroki tego diabła muszą zostać cofnięte, dlatego moje dziecko, weź świeczkę, którą otrzymałaś od kochającego cię mężczyzny, zapal ją i nalej na kamień tyle kropli wosku, ile krwi na niego spadło.

Księżniczka szybko skropiła kamień woskiem, a ten po chwili zamienił się w złoto, które momentalnie zajęło się ogniem. Z jego wnętrza słychać było tylko potworny wrzask i skomlenie, zdawałoby się, że te wszystkie dźwięki nie mogą pochodzić z tego świata. Kiedy ostatni płomyk zgasł, orzeł odfrunął, a złotnik znów zaczął oddychać.

Dziewczyna podeszła do młodzieńca i nim go dotknęła, on zerwał się na równe nogi, a wtedy z jego piersi wypadła igła.

-Byłeś w stanie oddać za mnie życie – przemówiła księżniczka.

-Pani, nie jestem godny twojej osoby, ale kocham cię bardziej niż własne życie i gdybym mógł zrobił bym to jeszcze raz.

Oboje udali się do zamku i opowiedzieli parze królewskiej o swojej przygodzie. Mądrzy władcy uznali, że nikt nie zaopiekuje się lepiej ich córką niż złotnik. Wkrótce odbyło się wesele, które trwało siedem dni i siedem nocy, a młodzi zapowiadali się na godnych następców tronu.

Wkrótce zapomniano o wszystkim oraz o dobrych duchach, ale one wciąż czuwają, a jeden z nich pod postacią orła, pilnuje, aby złotnik i księżniczka żyli długo i szczęśliwie.

Joanna Tulo

Warszawa 2020

Młode pokolenie baśniopisarzy-wywiad z Joanną Tulo

M. P.: Myśląc o dzieciństwie, jakie masz skojarzenia?

J. T.: Myśląc o swoim dzieciństwie, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to wieczorne czytanie do snu. To właśnie wtedy narodziła się moja miłość do książek, a także pomysł na napisanie swojej pierwszej „książki”, która miała pięć stron, posiadała na każdej z nich ręcznie malowane przeze mnie ilustracje, a jedynymi czytelnikami byli rodzice.

M. P.: Czym obecnie się zajmujesz?

J. T.:  Obecnie studiuje na piątym roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim i myślę nad rozpoczęciem studiów podyplomowych związanych z czymś całkowicie innym, a mianowicie nad marketingiem, którym się zajmowałam przez ostatnie półtora roku w Teatrze Muzycznym ROMA. Poza tym stale staram się rozwijać swój warsztat literacki pisząc bardzo dużo tekstów do tak zwanej „szuflady”. I mam nadzieję, że wkrótce uda mi się je wreszcie wyjąć, by móc pokazać większemu gronu odbiorców.

M. P.: Wracając do naszego głównego tematu, która bajka czy baśń zapadła Ci w pamięć najbardziej?

J. T.: Spośród tak wielu tytułów, które miałam okazję słuchać na chwilę przed zaśnięciem, jedna pozycja wyjątkowo odznaczyła się w mojej pamięci, były to „Baśnie braci Grimm”. Historie i postacie z tego zbioru wydawały się być wyjątkowo magiczne i pełne uroku, które wciągały od samego początku. Z czasem okazywało się, że one wcale się nie starzeją, a nawet mogę z ich treści wynieść znacznie więcej niż miało to miejsce kilka lat wcześniej. Jednak poznanie wersji przystosowanych dla małego czytelnika okazało się niewystarczające i zaczęłam szukać oryginalnych treści, które charakteryzowały się brutalnością, a ich przekaz mógłby przestraszyć dziecko zamiast je czegoś nauczyć. Ciekawość pozwoliła mi dotrzeć do kilku wersji znanych bajek przed „ugrzecznieniem”, które pokazały mi jak wspaniałą pracę można wykonać bazując na jednej fabule, dzięki temu zauważyłam, że jedna opowieść może być opowiedziana na wiele różnych sposobów, a osoby w każdym wieku mogły dopasować wersję do swoich upodobań.

M. P.: Czy baśnie usłyszane w dzieciństwie mogą być inspiracją do twórczych działań w dorosłym życiu?

J. T.: To wszystko doprowadziło do tego, że zaczęłam myśleć nad próbą stworzenia kilku własnych baśni, bazując na historiach, które ukształtowały mnie jako czytelnika. Chciałabym się podzielić jedną z moich prac zatytułowaną „Trzy krople krwi”, pisaną z myślą o najmłodszych.

Chciałabym zamieścić ją u Ciebie. Nie była jeszcze nigdzie publikowana. To jedna z moich ostatnich prac.

M. P.: To będzie dla mnie zaszczyt. Z największą przyjemnością oferuję gościnność mojego bloga. Gdzie możemy znaleźć Twoje inne utwory?

J. T.: Zachęcam także do przeczytania mojego opowiadania opublikowanego w kwartalniku „Puzderko kulturalne”. Znajdziecie mnie na siódmej stronie. Jest to propozycja dla starszych czytelników, która inspirowana była twórczością Hansa Christiana Andersena.

Dopiero w ostatnim czasie zdecydowałam się podzielić swoimi pracami, Wkrótce planuję stworzenie miejsca, które będzie zbierało wszystko to co wykreuje moja wyobraźnia. Życzę miłej lektury!

M. P.: Dziękuję pięknie za rozmowę. 🙂

J. T.: Dziękuję serdecznie! 🙂

Zapraszam wszystkich do następnego wpisu, w którym znajdziecie zapowiedzianą baśń „Trzy krople krwi” Joanny Tulo.

Foto: zbiory własne

Źródło:

http://gok-lesznowola.pl/js/fileman/Uploads/Documents/PUZDERKO%20KULTURALNE/Puzderko_Kulturalne_Nr_17.pdf?fbclid=IwAR1_p320VCZDnrLp6fy8YXy8AoelApgEq4KRiEzmSnR6zhS-q0VUnLIn_BU

10 zabaw wspomagających koncentrację uwagi dziecka w wieku przedszkolnym

Koncentracja uwagi to umiejętność skupienia się na określonej rzeczy lub zjawisku. Jest niezbędna przy wszystkich świadomych działaniach dziecka jak również dorosłego.

Zdolność ta rozwija się stopniowo. Początkowo jest selektywna i krótkotrwała.

Najmłodsze dzieci przejawiają uwagę mimowolną. Pojawia się bez ich woli pod wpływem różnych bodźców, najczęściej słuchowych, np. głośny dźwięk lub wzrokowych, np. jaskrawy kolor lub ruch.

Uwaga dowolna rozwija się od około trzeciego roku życia przez wiek przedszkolny i młodszy szkolny. Dzięki niej dziecko staje się zdolne do integracji wszystkich swoich funkcji umysłowych i fizycznych, żeby dostrzec i wykonać istotne w danym momencie zadanie, np. wysłuchać polecenie i podjąć aktywność zgodnie z nim.

W tym okresie też najczęściej ujawniają się pierwsze problemy z koncentracją uwagi.  

Zabawy wspomagające koncentrację uwagi:

Proponowane poniżej zabawy w formie ćwiczeń i gier wpływają korzystnie również na rozwój intelektualny, emocjonalny i społecznej dziecka, mają też zasadnicze znaczenie w rozwoju umiejętności koncentracji uwagi.

Oto 10 propozycji zabaw wspierających zdolność koncentracji uwagi dziecka:

  • Składanie obrazka z części według wzoru i bez wzoru

Puzzle, rozsypanki obrazkowe płaskie i w formie klocków, również te wykonane przez rodziców w domu, sprawdzają się doskonale.

  • Układanie patyczaków na wzorze lub według własnego pomysłu

Patyczki mogą być drewniane plastikowe o różnej długości i grubości. W kształcie walca zalecam dzieciom bardziej sprawnym manualnie i bardziej zaawansowanym w treningu uwagi.

  • Odtwarzanie prostych rytmów

Takie zabawy mogą mieć charakter muzyczno-ruchowy (wyklaskiwanie lub wystukiwanie rytmu) lub mogą mieć formę plastyczną, czyli rysowanie, malowanie lub układnie sekwencji elementów.  

  • Obrysowywanie figur geometrycznych, zamalowywanie figur geometrycznych

Tu sprawdzą się różnego rodzaju kolorowanki często krytykowane za hamowanie ekspresji dziecka. Jeśli chcemy doskonalić koncentrację uwagi, sprawdzą się dobrze.

  • Łączenie punktów tworzących figurę

Jest wiele dostępnych w księgarniach i w Internecie kart pracy, które zachęcają dziecko do rysowania od kropki do kropki. Rodzice mogą sami przygotować takie karty i zaciekawić dziecko pytaniem: Co powstanie, gdy połączysz kropki?

  • Płaskie układanki geometryczne

Pomocne będzie układanie według wzoru wszelkiego rodzaju mozaik wykonanych z różnych materiałów lub z kupionych gotowych zestawów. Takie zabawy mają tę zaletę, że dziecko może wracać do nich wielokrotnie i rozwijać swoją kreatywność tworząc własne wzory.

  • Zapamiętywanie kolejności prezentowanych obrazków

Potrzebna jest współpraca z drugą osobą, która pokazuje elementy do zapamiętania i weryfikuje poprawność wykonania zadania. Role można odwracać. Kontrolowanie poprawności wykonania sprzyja usprawnianiu koncentracji uwagi.

  • Naśladowanie sekwencji ruchów

Dobrze sprawdza się zabawa w „Cień”. Bawcie się tańcem i pantomimą.

  • Zapamiętywanie i odtwarzanie listy eksponowanych przedmiotów

Poziom trudności trzeba dostosować do dziecka. Zacząć od najprostszych, np. dwóch elementów i powoli zwiększać trudność. Uczestnicy zabawy mogą zamieniać się rolami. Zabawę można modyfikować o wskazywanie brakujących przedmiotów wcześniej eksponowanych.

  • Wyszukiwanie ze zbioru różnych przedmiotów dwóch takich samych

Zachęcam do gry w „Memory” po kliknięciu tutaj znajdziecie przepis na domowe „Memory”.

Źródło:

Lawrence C. Katz, Manning Rubin; Neurobik. Zadbaj o kondycję mózgu; 2002

Biuletyn-Koncentracja uwagi. Niezbędnik nauczyciela; Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Kielcach