Do przedszkola nierzadko trafia dwu i pół latek. Taki maluszek może przejawiać szereg lęków, które są naturalnym zjawiskiem rozwojowym.
Dzieci w tym wieku mogą mieć tak zwane lęki przestrzenne. To znaczy, że jakiś ruch przedmiotów, przesuwanie ich może powodować u maluszków strach. Nie lubią nieoczekiwanych relacji przestrzennych, na przykład, gdy ktoś wchodzi do domu innymi drzwiami, niż robi się to zazwyczaj. Często boją się zbliżających się dużych przedmiotów. Nadjeżdżająca ciężarówka może u niespełna trzylatka wywołać lęk.
U dzieci w wieku trzech lat zaczynają dominować lęki wizualne. W tym wieku dzieci zazwyczaj bardzo źle znoszą widok strasznych masek, dziwnych czarownic i czarodziejów oraz różnego rodzaju straszydeł ze świata fantazji. Starzy pomarszczeni ludzie również mogą być powodem silnych niechęci i jest to wynik naturalne istniejących lęków wizualnych. Postacie typu policjant lub włamywacz też bywają źródłem strachu. Trzylatki mają prawo bać się zwierząt. W tym wieku pojawia się lęk przed ciemnością i będzie towarzyszył dzieciom aż do szóstego roku życia.
Wieczorne wyjścia rodziców mogą być źródłem silnego stresu i lęku trzyletnich dzieci. Co ciekawe, w wieku czterech lat pozostaje już tylko lęk przed wieczornym wyjściem mamy. Tatusiowie mogą tę sytuację interpretować sobie w dwójnasób: są w tym momencie albo mniej ważni w życiu dziecka, albo wcześniej odzyskują swobodę. 😉
W wieku czterech lat dzieci źle znoszą odgłosy silników i inne mocne hałasy. Są podatne na lęki słuchowe. Podobnie jak wcześniej boją się ciemności. Mniej obawiają się zwierząt domowych, natomiast dzikie zwierzęta budzą u nich strach.
Pięciolatki mają mniej obaw przed zwierzętami, czarodziejami, złymi ludźmi i innymi straszydłami. Boją się bardziej konkretnych sytuacji typu: ugryzienie przez psa lub potłuczenie się przy upadku. Utrzymują się lęki wizualne. Ciemność wciąż jest przykrym doznaniem. Bez problemów zgadzają się na wyjście rodziców z domu, natomiast lęk, że mama może nie wrócić jest dość częsty.
W wieku sześciu lat dzieci lękowo reagują na wybrane dźwięki. Mogą przestraszyć się niektórych dzwonków do drzwi, dźwięków w telefonie, odgłosów ptaków czy owadów. Nawet czyjś monotonny, nieprzyjemny sposób mówienia może być źródłem lęków sześciolatka. W tym wieku dzieci boją się zjaw, duchów, wiedźm – świata nadprzyrodzonego oraz żywiołów: ognia, wody, grzmotów i błyskawic.
Mają też obawy przed zgubieniem się. Boją się zasypiać, kiedy są same w pokoju. Lękają się zostać bez dorosłych w domu. Mogą przeżywać silny strach, kiedy ich mama jest poza domem. Myślą, że może coś jej się stać, że może umrzeć. Sześciolatek boi się pobicia przez innych. Dobrze znosi duże rany, ale boi się drobnych skaleczeń, wbitych drzazg czy widoku krwi z nosa.
Świat dziecięcych lęków jest duży i nie zawsze dorośli są w stanie wczuć się w emocje maluchów.
Czego nie wolno robić, kiedy dziecko czegoś się boi?
Wyśmiewać się z jego emocji
Zawstydzać przed innymi
Zmuszać je do pokonywania lęków na siłę, mimo że dziecko nie jest na to jeszcze gotowe
Pokazywać zniecierpliwienie
Zakładać, że dziecko boi się z własnej lub naszej winy
Uważać, że w tych lękach jest coś nienormalnego lub złego
Jak można wspomóc dziecko w radzeniu sobie z lękami?
Trzeba dać czas i mieć świadomość, że z dziecięcych leków się wyrasta. Przez jakiś okres należy unikać sytuacji, które budzą u dziecka trwogę. Jeśli chcemy oswoić maluszka z trudną dla niego sytuacją czy zjawiskiem, metoda małych kroków sprawdza się najlepiej,
Po jakie narzędzia powinni sięgnąć rodzice w celu pokonywania dziecięcych leków?
Rozmowa
Zabawa
Bajka terapeutyczna
Pisanie lub opowiadanie historyjek
Rysowanie, malowanie
Relaksacja
Wizualizacja
Mindfulness
Jeśli stany lękowe dziecka budzą niepokój rodzica ze względu na zakres, częstość lub intensywność przeżywania, warto zasięgnąć rady specjalisty. Psycholog dziecięcy lub psychiatra może rozwiać obawy rodziców lub ewentualnie wesprzeć specjalistyczna pomocą.
Źródła:
Lidia Cierpiałkowska; Helena Sęk; Psychologia kliniczna; PWN; Warszawa; 2019
Frances L. Ilg; Louis Bates Ames; Sidney M. Baker; Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy; Gdańsk; 1994
Poszerzenie wiedzy dzieci, a niejednokrotnie i nas samych, o tym jak emocje przejawiają się w ludzkich ciałach, nauczenie umiejętności rozpoznania ich i skupiania uwagi na nich oraz zapewnienie narzędzi do kontroli impulsów to klucz do radzenia sobie ze złością.
Złość to emocja, która pojawia się, gdy dziecko przeżywa niepowodzenie lub ktoś przekracza jego granicę osobistą, gdy coś lub ktoś zagraża zaspokojeniu potrzeb. Jak każda emocja również złość nie jest ani dobra, ani zła. Jest sygnałem, że coś dzieje się w środowisku, na co organizm reaguje właśnie emocjami.
Innymi słowy, złość to emocja, która pokazuje, że coś dziecku nie służy, zagraża jego dobrostanowi i mobilizuje wszystkie jego siły do poradzenia sobie z trudną sytuacją.
Złość, podobnie jak radość, smutek czy lęk jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. Emocja przejawia się jako intensywna i raczej krótkotrwała reakcja na konkretny bodziec. Powinna być dla nas informacją, że coś dzieje się wokół naszego dziecka lub w nim samym.
Używanie zwrotów typu: „Bądź grzeczny!” w chwili dużych emocji malucha raczej nie ma sensu, ponieważ reakcje emocjonalne omijają tę część mózgu, która odpowiada za racjonalne myślenie.
Warto pamiętać, że złość nie jest tożsama z agresją.
Jak dziecko najczęściej wyraża złość?
agresywnie
Reaguje wzburzeniem i atakiem fizycznym lub słownym, które w konsekwencji przekraczają granice innych osób i powoduje eskalację złości.
pasywnie
Próbuje tłumić emocje, ignoruje je. Takie działania nie prowadzą do rozwiązania problemu i złość jest cały czas podsycana.
asertywnie
Taka reakcja jest najskuteczniejsza, ale wymaga pewnej dojrzałości, która poprzedzona jest treningiem polegającym na nauce rozumienia swoich potrzeb i emocji oraz wyrażania złości w sposób społecznie akceptowany, czyli z szacunkiem do odbiorcy, nie naruszając jego granic.
Dla rodziców największa pułapka tkwi w pasywnym wyrażaniu złości przez ich dzieci.
Po pierwsze, emocje dziecka mogą być nieodczytane przez rodziców.
Po drugie, ignorowanie emocji lub panowanie nad emocjami rozumiane jako ich wypieranie często postrzegane jest jako pożądana umiejętność. Rodzice cieszą się, że mają grzeczne dziecko.
Po trzecie, dorośli nie podejmują wysiłku, żeby kształtować u dziecka umiejętności rozumienia i okazywania złości. Brak tej umiejętności negatywnie wpłynie na wiele obszarów życia, zaburzając dobrostan psychofizyczny. Z czasem, dziecko może zatracić naturalną umiejętność czytania tego, co czuje.
Paradoksalnie, unikając niechcianych emocji, sprawiamy, że zaczynają one dominować w życiu.
Proponuję kilka prostych zabaw, które pomogą dziecku w odczytywaniu własnych emocji i pozwolą nimi zarządzać. Zaproponowane zabawy nie są natychmiastowym antidotum na złość malucha. Należy wprowadzić je do stałego repertuaru zabaw. W sytuacji kryzysowej, korzystając z tych zabaw, łatwiej będzie nawiązać współpracę z dzieckiem i pomóc mu.
Słoik uczuć
Ta zabawa jest użytecznym narzędziem do nauczania świadomości emocji. Służy też nauce umiejętności wyciszenia się. Do wykonania słoika uczuć będą potrzebne:
słoik z nakrętką
woda
klej rozpuszczalny w wodzie
brokat
opcjonalnie różne wodoodporne lekkie figurki, barwnik spożywczy
W celu przygotowania słoika emocji napełniamy go do ¾ wysokości wodą. Następnie dodajemy kleju z brokatem. Ewentualnie dodajemy różnych lekkich wodoodpornych elementów, które będą unosić się podczas potrząsania słoikiem z wodą.
Szczelnie zamykamy słoik pokrywką. Napełniając słoik pozostawmy 2-3 cm wolnej przestrzeni u góry.
Im więcej dodamy kleju, tym wolniej będą opadać na dno drobinki brokatu.
Poruszmy słoikiem i obserwujmy jak stopniowo brokat opada. Wyjaśniamy dziecku do czego będzie nam służył ten słoik. Na początek zapytajmy, co się stanie, jeśli poruszę słoikiem? Po wysłuchaniu odpowiedzi, poruszmy słoikiem i obserwujmy wspólnie, co się dzieje.
Zaproponujmy zabawę, która uruchamia dziecięcą fantazję: Wyobraźmy sobie, że brokat i drobne elementy umieszczone w wodzie to nasze myśli, które wirują i poruszają się, kiedy jesteśmy zdenerwowani, zestresowani czy czymś poruszeni. Gdy jesteśmy zdenerwowani nasze myśli krążą i utrudniają wyraźne widzenie. Łatwo jest więc podejmować głupie decyzje w chwili zdenerwowania, bo nie myślimy wtedy jasno. Jest to normalne i tak dzieje się ze wszystkimi, z dorosłymi również.
Potrząśnijmy słoikiem jeszcze raz i obserwujmy, co stanie się, kiedy trochę poczekamy. Pytamy: Czy widzisz, jak brokat zaczyna opadać, a woda się oczyszcza? Kiedy jesteśmy poddenerwowani ale damy sobie czas, to nasze myśli się uspokajają i zaczynamy widzieć wszystko o wiele wyraźniej. Musimy więc w takiej chwili zdenerwowania dać czas naszym myślom na uspokojenie.
Umysł potrzebuje chwili na uspokojenie się. Chodzi o to, by dać sobie czas na wyciszenie się. Przyglądanie się czemuś, np. opadającemu w słoiku brokatowi pomaga w wyciszeniu i uspokojeniu.
Możemy umówić się, że kiedy dziecko przeżywa silne emocje, jest zdenerwowanie, zmartwione, złości się, żeby wzięło z wyznaczonego dostępnego miejsca słoik i mocno nim parę razy potrząsnęło. Niech maluch obserwuje, jak brokat opada z powrotem na dno. Jest to czas dla dziecka na uspokojenie.
Zabawa ta pozwala uwolnić napięcie, a dziecko może obserwować, jak stopniowo jego uczucia uspokajają się, podobnie jak uspokaja się i opada na dno słoika brokat. Trzeba dziecku wyjaśnić, że uspokojenie emocji, poczekanie na ich wyciszenie pozwala jaśniej myśleć i spokojniej reagować.
Zabawy z oddechem
Wszystkie zabawy, w których oddech jest ważnym elementem będą sprzyjały rozładowaniu emocji. Mogą to być zabawy w dmuchanie na piórko, które ma dolecieć do celu lub dmuchanie przez słomkę do pojemnika z wodą i pieniącą substancją. Wytwarzanie dużej ilości piany zawsze sprawia dużo frajdy. Dobrze sprawdzają się historyjki opowiadane przez rodzica, w których głębokie oddychanie jest częścią opowieści.
Oto propozycja takiej historyjki: Przyjmijcie wygodną pozycję. Zamknijcie oczy i bawcie się wspólnie.
„Wyobraźmy sobie, że leżymy na polanie w lesie. Jest ciepła, słoneczna pogoda. Wieje lekki wiatr. Słyszymy, jak szumią drzewa dookoła nas. Bierzemy głęboki wdech nosem i czujemy zapach lasu, igliwia, leśnych kwiatów wśród rozgrzanej trawy, Wpuszczamy leśne powietrze do brzucha, który napełnia się nim aż staje się okrągły. Zatrzymujemy powietrze licząc do pięciu. Powoli wypuszczamy powietrze, czując się jak wydychane powietrze unosi z nas wszystkie ciężkie emocje. Jeszcze raz nabieramy powietrza, czujemy jak to ciepłe leśne powietrze ogrzewa nas od wewnątrz. Zatrzymujemy powietrze. I powolutku wypuszczamy je.”
Tego rodzaju opowieści rodzice mogą personalizować dla własnych dzieci.
Termometr nastroju
Przygotuj z papieru szablon termometru. Podziel go na 5 części. Dolną pokoloruj na zielono, następną ku górze na niebiesko, wyżej na żółto. Nad nią na pomarańczowo a na samej górze niech będzie kolor czerwony. Techniki zaznaczania kolorów możesz wybrać takie jakie lubisz.
Taki papierowy termometr służy dziecku, by mogło zaznaczyć swój aktualny nastrój. Może wskazać paluszkiem, które emocje odczuwa lub może pokolorować albo nakleić papier w danym kolorze na termometrze. To dobra okazja, by porozmawiać o emocjach, o tym jak dziecko je czuje i z jakiego powodu mogły się pojawić. Zastanówcie się wspólnie, w jaki sposób można zmienić nastrój.
Ta zabawa może rozpoczynać i kończyć inne dziecięce zabawy oraz ważne wydarzenia w życiu maluszka.
Pizza – masaż
Dotyk w formie masażu działa relaksująco, zmniejsza napięcia, pozwala na poznanie reakcji ciała dziecka na różne emocje.
Przebieg zabawy: Dziecko leży na podłodze, na kocyku, a rodzic będzie masażystą, który wypowiada kolejne instrukcje.
Przykładowe instrukcje wypowiadane przez dorosłego: Najpierw sypiemy mąkę (Przebieramy po jego plecach opuszkami palców obu dłoni) i zgarniamy ją (brzegami obu dłoni wykonujemy ruchy zagarniające), lejemy oliwę (rysujemy palcem falistą linię), dodajemy szczyptę soli (lekko je szczypiemy), no… może dwie, trzy.
Wyrabiamy ciasto (z wyczuciem ugniatamy boki dziecka), wałkujemy (wodzimy dłońmi zwiniętymi w pięści w górę i w dół), wygładzamy placek (gładzimy plecy) i na wierzchu kładziemy: pomidory (delikatnie stukamy dłońmi zwiniętymi w miseczki), krążki cebuli (rysujemy koła), oliwki (naciskamy palcem w kilku miejscach), później … (dziecko samo wymyśla co dodajemy do pizzy), posypujemy serem (szybko muskamy po plecach opuszkami palców obu dłoni) i… buch! do pieca (Przykrywamy sobą dziecko i na chwilę pozostajemy w tej pozycji).
Wyjmujemy i kroimy: (Kroimy plecy brzegiem dłoni i mówimy: dla mamusi, dla tatusia, dla babci, dla brata dla… a teraz dziecko wymyśla, dla kogo jeszcze będą kawałki pizzy). Polewamy keczupem (kreślimy palcem na plecach linię z pętelkami) i… zjadamy… mniam, mniam, mniam. Potem następuje zmiana ról. Podpowiadamy maluszkowi.
Strojenie min przed lustrem
Ta prosta zabawa uczy wyrażania i odczytywania uczuć.
Siedząc przed lustrem razem z dzieckiem staramy się pokazać grymasem twarzy różne rodzaje emocji: złość, smutek, radość, lęk, zadowolenie, zdziwienie, zakłopotanie, duma. Maluszek naśladuje je i próbuje odgadnąć emocję. Następuje zamiana ról i dorosły zgaduje, jakie uczucia chciało wyrazić dziecko. Do zabawy można włączyć innych domowników.
Źródło:
Daniel Goleman, Inteligencja emocjonalna, Poznań 1997
Stuart Shanker, Metoda samoregulacji Self-Reg, Warszawa 2016
Krytyka dotychczasowych metod nauczania ma swoją prawie stuletnią tradycję. Edukacja ma przygotowywać młodego człowieka do zadań w życiu dorosłym. Zadania te zmieniają się dynamicznie wraz z postępem technicznym i umysłowym człowieka. Nauczanie wciąż nie nadąża za wymaganiami rynku pracy. Współczesny rynek pracy, poza wąskimi specjalizacjami, wymaga od kandydatów wielkiej elastyczności, innowacyjności i umiejętności uczenia się.
Może warto postawić na edukację, która pozwoli rozwinąć takie cechy jak:
Samodzielność
Otwartość
Umiejętność szanowania siebie i innych
Poczucie odpowiedzialności
Zdyscyplinowanie, a raczej samodyscyplinowanie
Niezależność
Umiejętność automotywacji
Kreatywność
Odwaga do eksperymentów
Zdolność do współpracy
Myślenie globalne
Maria Montessori (1870-1952) stworzyła pedagogikę, której koncepcja opiera się na nieskrępowanej naturalnej aktywności dzieci prowadzącej do rozwinięcia pełnego potencjału i zdolności.
Pracowała jako lekarka medycyny, psycholożka i filozofka. Obserwowała i starała się zrozumieć sens spontanicznej aktywności dzieci. Wnioskowała, że dzieci poprzez zabawę i inne działania zaspokajają swoje fundamentalne potrzeby psychiczne i to jest niezbędne do prawidłowego rozwoju. Działo się to na początku ubiegłego stulecia. Badania obrazowania mózgu z początków obecnego stulecia potwierdziły słuszność założeń metody Montessori.
Wiele placówek szczyci się stosowaniem tej metody w pracy z dziećmi i młodzieżą. Można ją realizować w przedszkolu, szkole podstawowej oraz w szkole średniej.
Co powinien wiedzieć rodzic o koncepcji Montessori zanim pośle zwoje dziecko do przedszkola o takim profilu?
Proces nauczania opiera się na naturalnej aktywności dziecka i jego motywacji wewnętrznej. Całościowe podejście do podmiotu czyli do dziecka jest filarem tej metody. Ważny jest szacunek dla młodego człowieka i pozostawianie mu wyboru. Zbudowanie przyjaznej atmosfery opartej na zaufaniu pozwala na prowadzenie zajęć w stylu niedyrektywnym. Prowadzenie zajęć kojarzy się z aktywnością nauczyciela. W metodzie Montessori nacisk kładzie się na proces uczenia się. Uczenie jest drugorzędne.
Rola nauczyciela polega na stosowaniu różnych technik, które wspomagają dziecko w dążeniu do samodzielności. Dorosły staje się przewodnikiem. Jest to spójne z wizją edukacji przyszłości, w której nauczyciel staje się coachem i mentorem.
Pedagog tworzy otoczenie zachęcające do eksploracji i jest jednocześnie jego elementem. Pozwala na samodzielne wykonywanie zadań. Nie krytykuje sposobu i porażek dziecka. Jest gotowy przyjść z pomocą, o ile dziecko zaprosi go do współpracy. Zawsze obserwuje i dba o bezpieczeństwo. Nauczyciel musi być cierpliwy, tolerancyjny i bezwarunkowo akceptować dziecko. Powinien być osobą, która jest gotowa być z dzieckiem w czasie jego aktywności jak również wykazać głęboką empatię w momentach przeróżnych stanów emocjonalnych swoich podopiecznych. Powinien wysoko cenić indywidualność dziecka i podążać za jego rozwojem, uwzględniając jego predyspozycje.
Nauczyciel w sposób przemyślany przygotowuje materiały dydaktyczne, na których będą operowały dzieci. Dba o wyrabianie nawyku porządkowania po pracy i robi to w sposób naturalny.
Na początkowym etapie dzieci działają na materiale do ćwiczeń z życia praktycznego.
Dbają o siebie, czyli uczą się spożywania posiłków, ubierania się, mycia zębów.
Dbają o środowisko, czyli wdrażają się do sprzątania po sobie, porządkowania, czyszczenia. Wszystko na miarę możliwości rozwojowych.
Dbają o innych, czyli nabywają pewne umiejętności społeczne związane z nawiązywaniem kontaktów, stosowaniem zwrotów grzecznościowych, zachowaniem się przy stole.
Zgodnie z założeniami pedagogiki montessoriańskiej dziecko ma stały dostęp do pomocy dydaktycznych. Może je wziąć, kiedy chce, tyle razy, ile potrzebuje, na czas nieokreślony, o ile szanuje innych i nie narusza czyjejś prywatności. Po zakończeniu zabawy dziecko samodzielnie odnosi przedmioty na miejsce.
Maluszek eksperymentuje z materiałem dydaktycznym. Samodzielnie odkrywając nowe zjawiska może poczuć się spełniony. Poprzez możliwość dokonywania wyborów buduje się w dziecku poczucie niezależności i sprawczości.
Grupy często są mieszane pod względem wieku i rozwoju dzieci. To dobra okazja do rozwijania wielu społecznych umiejętności, np. uczenia się od innych, proszenia o pomoc, pomagania, współpracy w grupie. Dzieci z natury chcą przynależeć do grupy i być dla niej użyteczne. Starają się zachowywać lojalnie, koleżeńsko, chcą być akceptowane. To sprawia, że rozwijają samodyscyplinę. Kontrolowanie z zewnątrz i dyscyplinowanie stają się niekonieczne.
Kreatywność młodych umysłów jest pożądaną techniką i często wykorzystywaną do rozwiązywania różnych problemów: technicznych, społecznych, emocjonalnych, intelektualnych.
Niehamowanie naturalnej potrzeby poznawania świata motywuje dzieci do działań i kontroli nad otoczeniem. Maluchy stają się odważne i otwarte. Działają z całą siłą swojego potencjału.
Jaka jest rola rodziców?
Rodzice powinni dogłębnie zapoznać się z metodą Marii Montessori. Jest wiele książek na rynku, które poświęcone są tej tematyce.
Znajomość ta jest niezbędna, by prowadzić kontynuację metody w domu. Między środowiskiem przedszkolnym, a domowym powinien być jak najmniejszy rozdźwięk, jeśli chcemy osiągnąć jak najlepsze rezultaty rozwojowe dziecka.
Zazwyczaj nauczyciele chętnie zapraszają na zajęcia, które stają się warsztatami dla rodziców. Zachęcają, by w domach powstawały kąciki: czytelnicze, plastyczne lub inne. Specjaliści od metody Montessori są gotowi rozwiać wszelkie wątpliwości, by pomóc zrozumieć inne niż tradycyjne podejście do kształcenia.
Rodzice są ważnym ogniwem w całym procesie edukacji. Ich cierpliwość i akceptujące nastawienie do swojej pociechy są nieodzowne. Nie powinni wyręczać dziecka. Najważniejsze, żeby dali czas, czyli żeby nie przyspieszali i nie opóźniali rozwoju maluszka. Dziecko wzrasta w indywidualnym rytmie. Maria Montessori wskazała na istnienie okresów sensytywnych w rozwoju dziecka i to według tego rytmu powinien przebiegać proces edukacji. Okresy sensytywne to temat na oddzielną publikację.
Źródła:
Maria Montessori; O kształtowaniu się człowieka; Warszawa 2019
Brigitte Ekert; Metoda Montessori na cztery pory roku; Warszawa 2018
Dinozaury i mini wulkan to propozycja wspólnej zabawa dziecka i rodzica. Niektóre maluszki fascynują się pradawnym światem dinozaurów. Znają na pamięć nazwy tych niesamowitych zwierząt. Z pomocą figurek prastarych gadów potrafią inscenizować ich życie pełne przygód. Dzieci bawiąc się w ten sposób rozwijają fantazję, słownictwo, wiedzę przyrodniczą. Stają się kreatywne.
Jeśli chcecie dołączyć do zabawy swoich dzieci, zaproponujcie zrobienie kilku elementów dekoracji świata dinozaurów.
Zróbcie mini las z epoki wielkich gadów.
Na podstawkach z plasteliny ustawcie liście paproci, papirusu lub innej rośliny przypominającej drzewa z mezozoiku. Dla przypomnienia, rosły wtedy wielkie paprocie, skrzypy, drzewa iglaste, mchy a pod koniec tej ery pojawiły się kwiaty. Można umieścić kilka suchych rozgałęzionych patyków, które będą grały rolę uschniętych drzew.
Największą atrakcją scenografii świata dinozaurów będzie, bez wątpienia, wulkan.
Jak zrobić wulkan w wersji mini?
Przygotuj:
Wąską szklankę lub inne naczynie w kształcie walca
Wiadro ziemi (około 10 Litrów)
Kilka kamieni, patyków i innych naturalnych materiałów
Ocet spirytusowy
Sodę oczyszczoną
Podwórko będzie najlepszym miejscem do wykonania wulkanu.
Chętni mogą zrobić to również w domu. Sprawdziłam osobiście. Frajda jest niesamowita. Trochę więcej sprzątania. Piasek spod mebli wydobywał się jeszcze przez jakiś czas, mimo starannego odkurzania. Warto było.
Ziemia powinna być wilgotna, żeby łatwo można było z niej formułować stożek.
Napełniamy wiadro ziemią i wykonujemy ruch taki jak przy robieniu babki z piasku.
Wielką babkę z ziemi okładamy kamykami lub innymi naturalnymi elementami typu muszelki lub patyki.
Na środku stożka robimy otwór, w którym zmieścimy szklankę. Możemy ją zastąpić innym naczyniem w kształcie walca wykonanym z plastiku lub metalu. Szło przy nacisku może pęknąć.
W trakcie wciskania w otwór okrągłego naczynia nasza góra wulkaniczna może nieco zniekształcić się. Nic nie szkodzi. Stare góry wulkaniczne nie są idealne.
Otoczenie wulkanu wzbogacamy imitacjami pradawnych roślin i figurkami dinozaurów. Można użyć gotowych lub wykonać je z mas plastycznych.
Do szklanki wsypujemy pół opakowania sody oczyszczonej. Dolewamy pół szklanki octu spirytusowego. Następuje reakcja chemiczna pomiędzy obiema substancjami, która wyzwala dużą objętość piany. Spieniony płyn gwałtowanie wydobywa się ze szczytu naszego wulkanu i rozlewa się niczym lawa po stoku góry. Dinozaury muszą uciekać! 😉
Co dalej będzie się działo?
To już zależy od Was.
Historia, którą wymyślicie wspólnie z dziećmi będzie waszą wspaniałą kreatywną opowieścią, którą możecie wielokrotnie powtarzać i rozbudowywać.
Zabawa dostarcza wielu ekscytujących wrażeń. Rozbudza ciekawość dziecka. Rozwija jego kreatywność. Uczy współpracy z innymi. Ćwiczy cierpliwości w dążeniu do zaplanowanego celu. Cementuje dobre relacje rodzica z dzieckiem. Jest niezapomniana przygodą.