Zaburzenia procesu porozumiewania się w rodzinie, przyczyny, objawy, skutki

Porozumiewanie się w rodzinie jest nieuniknione. Jego jakość może rzutować na zdrowie w sferze psychicznej w kolejnych pokoleniach.

Zdarza się, że rodzice zniechęcają swoje dzieci do wypowiadania się o swoich potrzebach, uczuciach a nawet o wnioskach z obserwacji.

Dzieci wzrastają wówczas w przekonaniu, że nie należy prosić o pomoc lub wsparcie emocjonalne, okazywać nieprzyjemnych emocji, oczekiwać uznania i pochwał, wyrażać ból fizyczny i emocjonalny, dzielić się swoimi marzeniami i nadziejami, zauważać błędy swoje i cudze, rozmawiać o seksie, okazywać strach, niepewność, czasem też czułość i miłość.

W takiej atmosferze łatwo o kolejne błędy komunikacyjne. Dotyczą one pomijania, niezauważania faktów. Dziecko uczy się, że o niektórych sprawach po prostu się nie mówi. Na przykład, że tata jest pijany, że podczas rodzinnych spotkań jest wroga atmosfera, że mama ma romans, że ktoś z bliskich postępuje niewłaściwie.

Takie błędne zasady porozumiewania się w rodzinie z czasem stają się wewnętrznymi regułami dziecka, które w życiu dorosłym może przekazać następnemu pokoleniu.

Jeśli w dzieciństwie rodzic reagował negatywnie na strach lub inne trudne emocje dziecka, ono nauczy się nie okazywać takich emocji. Nastąpi warunkowanie: odczuwam strach-zamykam się. W dorosłym życiu taki mechanizm będzie działał w sposób nieuświadomiony. Dlatego, jako rodzic, taka osoba może mieć problemy z adekwatnym reagowanie na emocje swojego dziecka. Taki dorosły może nie potrafić rozmawiać o problemach, które komunikuje dziecko.

Kiedy nie możemy swobodnie wyrażać swoich myśli, emocji, poglądów i potrzeb pojawiają się cztery typy zaburzeń komunikacji.

Zaprzeczenie

Zaprzeczamy temu, czego się boimy. Może to objawiać się wycofaniem  z kontaktu, wzruszaniem ramionami, monotonnym głosem lub stwierdzeniami typu: „Nie obchodzi mnie to.”, „Wszystko w porządku.”, „Cokolwiek zechcesz.”, „Nie ma sprawy.”, „Kto się złości?”

Usunięcie

Usuwamy z komunikatu słowa, które bezpośrednio wyrażają prawdziwe myśli i uczucia. Komunikat staje się niejasny. Odbiorca musi domyślić się intencji swojego rozmówcy. Przykładowe stwierdzenia: „Było trochę samotnie.” zamiast „Brakowało mi ciebie, tęskniłem.”, „Chyba jesteś trochę zmęczony” zamiast „Widzę, że jesteś zdenerwowany”, „Jeszcze tu jesteś?” zamiast „Chcę odpocząć w samotności”.

Zastąpienie

Czasem uczucia muszą się ujawnić. Jednak z powodu blokad, które zostały nam wdrukowane w dzieciństwie, na wyrażanie swoich przeżyć, stosujemy zastąpienie. Zastępujemy emocje, na przykład złość nazywamy zmęczeniem, strach, potrzebą samotności i skupienia, przygnębienie nazywamy gorszymi chwilami. Zastępujemy też osoby. Najczęściej wyrzucamy emocje na osoby, które nie wyciągną należytych konsekwencji. Po ciężkiej rozmowie z szefem mąż może mieć pretensje do żony lub dziecka z byle powodu. Matka, która odczuwa bezradność wobec postepowania syna, wyładuje swoją frustrację na mężu. Przenoszenie dotyczy również przedmiotu generującego napięcie emocjonalne. Dla przykładu, zdenerwowana matka na niepunktualność córki będzie krytykować ją za brak porządku w jej szafie. Mając żal, że dzieci spędzają z drugim rodzicem całe wakacje, pierwszy będzie wyrażał obawę o bezpieczeństwo i zdrowie.

Niespójne komunikaty

Niespójne komunikaty pojawiają się, gdy wypowiadane słowa nie pokrywają się z mową ciała. Schematy zachowania i sposoby wypowiadania się mogą być interpretowane w sposób subiektywny i pełen uprzedzeń przez odbiorcę. Gdy ktoś marszczy czoło, na pewno jest na mnie zły, gdy ktoś się uśmiecha, szydzi ze nie. Niespójne komunikaty mogą generować dodatkowe napięcia emocjonalne i być źródłem nowych konfliktów.

Zawsze można poprawić komunikację w rodzinie oraz wyzwolić się z nabytych w dzieciństwie błędnych schematów myślowych. Warto skorzystać ze wsparcia specjalisty.

Źródło:

McKay M.; Davis P.; Fanning P.; Sztuka skutecznego porozumiewania się; Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne; Sopot 2021

10 zabaw słownych rozwijających myślenie

Zabawy słowne można wprowadzać od momentu, kiedy dziecko chętnie zaczyna rozmawiać z nami o swoich ważnych i mniej ważnych sprawach, kiedy wchodzi w wiek pytań, gdy mowa staje się istotnym narzędziem poznawania otaczającego świata.

Warto zachęcić dziecko do zabaw słownych. Rzecz jasna, trudność musi być dostosowana do możliwości maluszka. Taka zabawa powinna być źródłem radości i satysfakcji dziecka. Powinna je zachęcać do poznawania nowych słów, rozwijać myślenie, pamięć, zdolność koncentracji uwagi.

Zabawa polega na stawianiu pytań. Odpowiedzi udziela na przemian dorosły i dziecko. Nie może być to forma odpytywania, sprawdzania i co byłoby najgorsze, oceniania. To ma być radość odkrywania. W takich zabawach radość odkrywania przeżywają również dorośli. To okazja na lepsze poznanie i zrozumienie swojego dziecka.

1. „Co to?” To najprostsza zabawa słowna. Można wskazywać w rzeczywistości lub na obrazkach przedmioty i prosić dziecko o nazywanie ich. Można pogrupować przedmioty tematycznie. To ułatwi dziecku naukę kojarzenia i klasyfikowania. Wiele książeczek dla najmłodszych jest przygotowanych do tego rodzaju zabaw. 

2. „Co jest potrzebne do…” (np. łowienia ryb, upieczenia ciasta, narysowania obrazka, zdobycia wysokiej góry). Pytania można zapisać na karteczkach i losować je. Na wylosowane pytanie odpowiadana na przemian dorosły i dziecko, aż do wyczerpania pomysłów.

3. „Co jest interesującego w/na…?” (w książce, w bajce, w kuchni, w łazience, na placu zabaw, w przedszkolu, w parku, w pudełku z zabawkami, w mamy kosmetyczce, w taty…) Można zastosować podobną zasadę jak w zabawie wyżej opisanej.

4. „Co można zamknąć?”. Naprzemiennie dorosły i dziecko wyliczają przedmioty lub zjawiska, które można zamknąć. W zabawie może uczestniczyć kilka osób. Przy wielu chętnych można dobrać się w drużyny.

5. „Co robi mgła/deszcz/tęcza/słońce?”. Odpowiedzi na takie pytanie mogą mieć w sobie pierwiastek magiczny, fantazyjny, np. słoneczko się uśmiecha, deszczyk płacze itp. W takiej zabawie dziecko ma okazję od dorosłego dowiedzieć się kilku faktów przyrodniczych a nawet takich ze świata fizyki czy chemii.

6. „Co mnie cieszy/smuci/rozwesela?”. Tego typu pytania uczą nazywać i rozumieć emocje. Uwrażliwiają na przeżycia innych. Pomagają w przejściu z myślenia egocentrycznego dziecka, które do siódmego roku życia jest całkowicie naturalne, do umiejętności empatycznych.

7. „Co by było, gdyby…?” wspólnie z dzieckiem można tworzyć rozwinięcia historii na podane tematy: „Co by było, gdyby…?” np. „… zwierzęta mówiły ludzkim głosem” „… dzieci rządziły dorosłymi” „… zabawki ożyły”. Dzięki takim zabawom powstanie wiele odkryć i pomysłów. Przy spontanicznej twórczości i wymyślaniu różnorodnych konsekwencji rozwija się rozumowanie według schematu dedukcyjnego „jeśli – to”.

8. „Z czym kojarzy się…?” Można podawać dowolne skojarzenia. Liczy się odwaga myślowa i kreatywność. Nie oceniajmy pomysłów i nie negujmy ich. Taka zabawa jest, moim zdaniem, przygotowaniem do „Burzy mózgów”. Warto wprowadzać dziecko w tę metodę kreatywnego działania już na etapie dziecięcych zabaw.

9. „Co wspólnego ma … i …?” To wersja dla bardziej zaawansowanych. Można podawać dwa różne słowa i doszukiwać się ich powiązań. Pozwólcie sobie i dziecku na kreatywne podejście do skojarzeń. 

10. „Kot ministra…”. To zabawa wymagająca nieco umiejętności abstrahowania. To jakby początek opowieści, którą można rozwijać na przemian z dzieckiem w kierunkach całkowicie spontanicznych. Może powstać bardzo ciekawa historia. Uczycie się wtedy improwizacji, doświadczacie swojego potencjału myślowego, społecznego i kreatywnego. To duże wyzwanie, ale jednocześnie wielka satysfakcja i niesamowita zabawa.

źródła:

Edward Nęcka, Trening twórczości, GWP, Gdańsk 2008

Krzysztof Szmidt, Trening kreatywności, Helion, Gliwice 2008

Jakie komunikaty sprzyjają współpracy dziecka z rodzicami?

Dziecko, które współpracuje z rodzicami to ideał. Chcą dążyć do niego wszystkie mamy i wszyscy tatusiowie. Czyż nie?

Wypracowanie takiej relacji wymaga świadomego zaangażowania przede wszystkim dorosłych. Dziecko, które odmawia współpracy wywołuje u rodziców szereg trudnych emocji: rozczarowanie, gniew, poczucie zniechęcenia, frustrację. To jest sytuacja, w której rodzice są blisko, by wyrzucić z siebie negatywny komunikat w stronę dziecka. Każdy zna sytuację, kiedy zaczyna brakować cierpliwości po wielokrotnie powtarzanej prośbie, np. o sprzątnięcie zabawek, o niedrażnienie rodzeństwa, o pomoc w domowych obowiązkach albo o właściwe zachowanie podczas posiłku.

Łatwo pojawiają się wtedy negatywne komunikaty. Są to wypowiedziane zdania w kierunku niesfornego dziecka typu: – Nie możesz choć raz zrobić, o co cię proszę. – Pokarz mi, że masz rozum…. – Zrób tak jeszcze raz…. – Tylko spróbuj…. – Tylko na tyle cię stać? – Mam w domu bałwana.

Takie komunikaty często prowadzą do efektu odwrotnego od zamierzonego. W dziecku narasta bunt i opór przed współpracą. Komunikaty te, wypowiedziane w gniewie i zawierające rożne krytykujące słowa wypowiedziane wprost do dziecka lub pozornie mimo niego, niosą młodej osobie istotne informacje o niej. Są to treści, które nie budują poczucia własnej wartości. Dziecko zaczyna odczuwać, że nie jest zdolne do współpracy, że rodzice nie wierzą w jego możliwości. Staje się zawstydzone, zażenowane, poniżone, obwiniane. Jego wartość jest pomniejszana. Czuje się alienowane, wykluczone, czasem zastraszane. Czuje się atakowane.

Takie negatywne komunikaty mogą mieć również formę gestów oraz bardziej złożonych działań rodziców względem dzieci.

Wyręczając swoje pociechy w czasie ich naturalnej aktywności, np. ubierania się, sprzątania, rysowania, lepienia w masach plastycznych, podczas organizowania sobie zabawy, rodzice przekazują komunikat: – Nie potrafisz tego zrobić dobrze. – Jesteś niesamodzielny. – Nie radzisz sobie. To są również komunikaty zniechęcające do współpracy. Dwulatek spontanicznie zaprotestuje – ja sam! Dzieci są bardzo podatne na negatywne komunikaty.

Podobny przekaz dziecko odbierze, gdy dorosły zbyt szybko wkroczy do rozwiązywania konfliktów rówieśniczych lub między rodzeństwem. Maluch dostaje sygnał – Jesteś słaby. – Nie poradzisz sobie. – Nie wierzę w twoją zaradność i mądrość.

Komunikaty zniechęcające utrudniają, być może niweczą całkowicie, możliwości współpracy dziecka i rodzica. Prowokują do oporu i rewanżu. Budują relacje oparte na wrogości.

Dziecko otwiera się na współpracę, kiedy czuje się akceptowane i wspierane.

Zachęcające komunikat poprawiają nastrój i motywują do działania. Pozytywne zachęcanie do współpracy wzmacnia poczucie własnej wartości i kompetencji. Zaspokaja potrzeby przynależności i bezpieczeństwa. Dodaje wiary we własną sprawczość i umiejętność przezwyciężania trudności.

Jeśli chcemy uzyskać poprawne zachowanie dziecka w sytuacji dla niego trudnej, warto podpowiedzieć mu o możliwości wyboru rozwiązania. Najpierw należy wykazać empatię dla przeżyć malucha związanych z kłopotliwą sytuacją i porozmawiać o sposobach rozwiązania przez niego problemu. Dobrze, by dziecko samo wymyśliło jeden sposób. Inne niech podpowie rodzic. Trzeba doceniać wysiłki malucha i dać komunikat, wiary w jego sprawczość i mądrość.

Niewłaściwe zachowania można eliminować przez odgrywanie ról pozytywnych, czyli ćwiczenie prawidłowego zachowania, np. stosowanie zwrotów grzecznościowych. Dziecko samodzielnie powinno wymyślić taką scenkę i ją odegrać. Wysiłek powinien być zauważony i doceniony.

Niektóre umiejętności wymagają długiego ćwiczenia, wielokrotnych powtórzeń. Cierpliwość rodzica jest konieczna. Jego wiara w możliwości dziecka, mimo wielu potknięć, jest motorem do rozwoju malucha.

Pozytywne komunikaty powinny być obecne stale.

Nie trzeba czekać na pojawienie się zachowań trudnych. Rodzice pragnący zachęcać swoje dziecko do współpracy powinni w swoim repertuarze mieć komunikaty: – Chcesz o tym porozmawiać? – Jesteś zdolny. – Wierzę w Ciebie. – Czy masz jeszcze jakiś inny pomysł, jak rozwiązać ten problem? – Podoba mi się, jak ładnie sobie z tym poradziłeś. – Dziękuję, że sprzątnąłeś, odniosłeś na swoje miejsce, pomogłeś itp. – Oczekuję od Ciebie współpracy, dasz radę. – jestem z Ciebie dumna!

Tak buduje się relacja oparta na szacunku, zaufaniu i bezpieczeństwie.

źródło:

Robert J. MacKenzie; Kiedy pozwolić? Kiedy Zabronić?; Sopot 2016