Zabawy słowne można wprowadzać od momentu, kiedy dziecko chętnie zaczyna rozmawiać z nami o swoich ważnych i mniej ważnych sprawach, kiedy wchodzi w wiek pytań, gdy mowa staje się istotnym narzędziem poznawania otaczającego świata.

Warto zachęcić dziecko do zabaw słownych. Rzecz jasna, trudność musi być dostosowana do możliwości maluszka. Taka zabawa powinna być źródłem radości i satysfakcji dziecka. Powinna je zachęcać do poznawania nowych słów, rozwijać myślenie, pamięć, zdolność koncentracji uwagi.

Zabawa polega na stawianiu pytań. Odpowiedzi udziela na przemian dorosły i dziecko. Nie może być to forma odpytywania, sprawdzania i co byłoby najgorsze, oceniania. To ma być radość odkrywania. W takich zabawach radość odkrywania przeżywają również dorośli. To okazja na lepsze poznanie i zrozumienie swojego dziecka.

1. „Co to?” To najprostsza zabawa słowna. Można wskazywać w rzeczywistości lub na obrazkach przedmioty i prosić dziecko o nazywanie ich. Można pogrupować przedmioty tematycznie. To ułatwi dziecku naukę kojarzenia i klasyfikowania. Wiele książeczek dla najmłodszych jest przygotowanych do tego rodzaju zabaw. 

2. „Co jest potrzebne do…” (np. łowienia ryb, upieczenia ciasta, narysowania obrazka, zdobycia wysokiej góry). Pytania można zapisać na karteczkach i losować je. Na wylosowane pytanie odpowiadana na przemian dorosły i dziecko, aż do wyczerpania pomysłów.

3. „Co jest interesującego w/na…?” (w książce, w bajce, w kuchni, w łazience, na placu zabaw, w przedszkolu, w parku, w pudełku z zabawkami, w mamy kosmetyczce, w taty…) Można zastosować podobną zasadę jak w zabawie wyżej opisanej.

4. „Co można zamknąć?”. Naprzemiennie dorosły i dziecko wyliczają przedmioty lub zjawiska, które można zamknąć. W zabawie może uczestniczyć kilka osób. Przy wielu chętnych można dobrać się w drużyny.

5. „Co robi mgła/deszcz/tęcza/słońce?”. Odpowiedzi na takie pytanie mogą mieć w sobie pierwiastek magiczny, fantazyjny, np. słoneczko się uśmiecha, deszczyk płacze itp. W takiej zabawie dziecko ma okazję od dorosłego dowiedzieć się kilku faktów przyrodniczych a nawet takich ze świata fizyki czy chemii.

6. „Co mnie cieszy/smuci/rozwesela?”. Tego typu pytania uczą nazywać i rozumieć emocje. Uwrażliwiają na przeżycia innych. Pomagają w przejściu z myślenia egocentrycznego dziecka, które do siódmego roku życia jest całkowicie naturalne, do umiejętności empatycznych.

7. „Co by było, gdyby…?” wspólnie z dzieckiem można tworzyć rozwinięcia historii na podane tematy: „Co by było, gdyby…?” np. „… zwierzęta mówiły ludzkim głosem” „… dzieci rządziły dorosłymi” „… zabawki ożyły”. Dzięki takim zabawom powstanie wiele odkryć i pomysłów. Przy spontanicznej twórczości i wymyślaniu różnorodnych konsekwencji rozwija się rozumowanie według schematu dedukcyjnego „jeśli – to”.

8. “Z czym kojarzy się…?” Można podawać dowolne skojarzenia. Liczy się odwaga myślowa i kreatywność. Nie oceniajmy pomysłów i nie negujmy ich. Taka zabawa jest, moim zdaniem, przygotowaniem do „Burzy mózgów”. Warto wprowadzać dziecko w tę metodę kreatywnego działania już na etapie dziecięcych zabaw.

9. „Co wspólnego ma … i …?” To wersja dla bardziej zaawansowanych. Można podawać dwa różne słowa i doszukiwać się ich powiązań. Pozwólcie sobie i dziecku na kreatywne podejście do skojarzeń. 

10. „Kot ministra…”. To zabawa wymagająca nieco umiejętności abstrahowania. To jakby początek opowieści, którą można rozwijać na przemian z dzieckiem w kierunkach całkowicie spontanicznych. Może powstać bardzo ciekawa historia. Uczycie się wtedy improwizacji, doświadczacie swojego potencjału myślowego, społecznego i kreatywnego. To duże wyzwanie, ale jednocześnie wielka satysfakcja i niesamowita zabawa.

źródła:

Edward Nęcka, Trening twórczości, GWP, Gdańsk 2008

Krzysztof Szmidt, Trening kreatywności, Helion, Gliwice 2008

Udostępnij:

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *